Wiersze oraz pare tlumaczen (oczywiscie 0kudzawy) są mojego autorstwa.
Załączam je z prośba o uznanie za nadesłane.
Jan Riesenkampf
sztama
Kto wzniesie miecz na związek nasz
Najsroższej godzien będzie kary.
Za życie jego tego dnia
Nie dam i złamanej gitary.
Jak uporczywie pragnie wiek
zmącać, gdzie łańcuch nasz, szczelnie
Bracia za ręce chwyćmy się
Bracia za ręce chwyćmy się
Nim w pojedynkę każdy zginie.
W hałasie całkiem obcych uczt
Gdy wkoło prawdy sparszywiałe
Na pochwal nie czekając brzęk
Oczyśćmy skrzydła nasze białe.
Póki szalony sułtan nasz
Wieści, że nam daleka droga
Bracia, za ręce chwyćmy się
bracia, za ręce chwyćmy się
Chwyćmy za ręce się na Boga.
Gdy przyjdzie czas, by dzielić łup
Darmowy chleb już nas nie znęci
Choć raj nastanie nie dla nas
Ofelia zawrze nas w pamięci.
Dopóki nie wydzwonił czas
by każdy szedł, by jego droga
Bracia za ręce chwyćmy się
Bracia za ręce chwyćmy się
Za ręce chwyćmy się na Boga.
Piosenka o żołnierskich butach
Czy słyszysz, w takt obcasy grzmią
I ptaki oszalałe niecą kurz
Kobiety stoją wzrok spod dłoni ślą
Gdzie patrzą tak, czy zrozumiałeś już?
Słyszycie, werbel gra, już werbel gra
żegnaj się z nią i rozstawajcie się
I pluton marsz I mgła i mgła i mgła
A przeszłość jasna nie powróci nie.
A męstwo nasze gdzie jest, powiedz sam
Gdy będzie wrócić znów sadzone nam
Kobiety chyba je ukradną, tak
Jak skryty za pazuchą kwili ptak.
A gdzie kobiety nasze, powiedz. Gdy
Na własny próg powrócić dadzą ci
Witają nas, do chat prowadzą, w nich
porobstwa zapach wierci w nozdrzach twych.
lecz cóż po kłamstwach, co minęły już
lecz ty z nadzieja patrz w przyszłości blask
Dokoła wronowisko nieci kurz
Z ptakami wojny grzmot nadchodzi wraz.
I znowu po zaułkach buty grzmią
I znowu ptaki powpadały w szał
Kobiety stoją, wzrok spod dłoni ślą
wprost w krągły kark, co w dali zniknąć miał.
Piosenka o moskiewskiej mrówce
Ja pragnę tak mieć modlić się do kogo
Pomyślcie tylko zwykła mrówka ja
Tak chcę się cieszyć, bić do tańca nogom
Uwierzyć, że cos w środku duszy gra
Pomyśli mrówka wnet jej spokój zginie
Świat cały jest nie do zniesienia jej
I mrówka stworzyła sobie boginie
Na obraz, podobieństwo myśli swej.
I dnia siódmego przez mgnienie oka
Bogini stała się z niknących zórz
Bez aureoli blasku, nie z obłoku
I w lekkim palcie i to wszystko już.
Zapomniał nagle o radości, męce
W dom jego weszli wtedy on
Pocałunkami ogrzał zziębłe ręce
Stare pantofle skądś z dalekich stron.
Ich cienie kołysały się na progu
Bez słowa wiedli tak rozmowę swa
Piękne i mądre aż podobne Bogu
I smutne jak na Ziemi ludzie są.
---------------------------
Przez drzwi sieni przejdziesz szparko
czarne wejście; każdy zna
w sieni tej, jak na folwarku
czarny kot siedzibę ma.
Swój uśmieszek chowa w wąsie
ciemność sieni tarcza mu
inne koty plączą drą się
ten nasz czarny ani mru.
On nie łapie myszy; zdrowo
śmiejąc poprzez wąsy się
łapie wszystkich nas za słowo
i kiełbasę nasza żre
Nie zamiauczy, nie przywita
tylko je i pije rad
o podłogę szponem zgrzyta
jakby ci na gardle kładł
tylko je i pije rad
On nie zada on nie prosi
On krwawice zżera nam
Jemu każdy cos wynosi
ze chce żreć, dziękuje sam
Niewesoło jest i marnie
w domu wciąż mieszkamy tam
Warto w sieni by latarnie
Ciągle brak pieniędzy nam.
niektórzy lubią poezje. niektórzy nawet
twoja.
Niektórzy nawet przyjdą na wieczorek, niektórzy
nawet na
twój.
czekają wydruk na taśmie twój jedyny
tomik samorobka, tak, jakbyś
nie znal się na pamięć
Można zaczynać może jeszcze poczekamy może ktoś dojdzie
nikt nie dojdzie zaczynamy
Jak by nie było, sala nie jest pusta, tak do końca
nikt ich nie będzie pytał, ilu ich i czemu
przyszli
znajomi deszcz tajniacy oni są
paru zmoczonych paru znajomych paru
nie będę sprawdzał jeden kapuś
razem kilku
z kapusiem kilka i pól
nieobecni nie maja racji obecni
podobno
przecież im nikt nie płaci
podobnie jak tobie
czekają wiersze na taśmie tomik samorobka
co jeszcze
co prawda to są ludzie, dziś aliści
nie są to zadni niektórzy; to twoja publiczność
i nie mogą żałować.
wiec pobudka
i nie módl się do mnie, bo mnie nie ma
muzy ubrdali poganie, a ty mocno wierzysz w Nic
wiec weź i czytaj
jeszcze jak zawsze krotka antyfona do grdyki skurczysyna
przez którego twój dziewiczy wieczorek autorski
przesunął się w czasie o dwanaście lat
i weź i czytaj
weź i czytaj kiedy
weźmiesz, czytając, wszystko będzie jasne
co kto tu robi co świat tu robi
kto kogo gdzie
wszystko będzie jasne gówno będzie jasne
bierzże czytajże
jak się czujesz? nijak, prawda?
o tym raz poeta
napisał: dzień dymił z dolin, bury jak buraczany bimber
wiec widzisz, ze szkoda słów
ze to jednak męska sprawa
start
choć jedno nie jest pewne. kto pod ławka
skrobie wiersz, śmiejąc się w nos publice?
nie udając, ze to wszystko to
na jej cześć?
któż to być może wszak to nie ty wszak muz nie ma a ty
mocno wierzysz w Nic
?
5 III 1997 zmarł Allen Ginsberg
Paręnaście lat temu widziałem faceta
Ktoś go zaprosił do nas wiec przyszedł i do nas
Przyszedł, nic nie powiedział, usiadł w medytacji
Po kwadransie się podniósł nic nie mówiąc wyszedł.
To był Alek. Ja nie czytam cudzych książek
i najmniej mnie ciekawi, gdzie się dziś podziewa
Może frunie z Tymkiem Learym na komecie
a kometa sapie biedaczka ale tez mi się dostał kurs
kometa zawija ogonem i znika za horyzontem
i wychodzi, ze tym razem już się nie załapie
czy to każdy zrodził się Panem Twardowskim
odfrunęli Alek Ginsberg z Tymkiem Learym
kłócąc się co jakiś czas, kto ma usiąść za kim
zostaje mną poeciszczem bez adresu
i wydawcy z dziurą tam, gdzie nalepia się na czole metkę
i niżej pleców gdzie na rufie wpisuje się port macierzysty
został mi tylko ten jakże poetycki
stosunek do wszystkiego, co się rusza
wiec zostaje pieprzyć Wasz Wzniosły dorobek słodkie retro
ktoś musi docenić klasykę, chociaż chociaż
mógłbyś mi odpowiedzieć na jedno krótkie pytanie:
kto ci kazał to robić akurat w rocznice śmierci Stalina?
kiedy jak kiedy, ale żeby zepsuć takie święto