"Sadzisz tu drzewo i któregoś dnia przyprowadzasz kobietę, która zostaje na noc, czyli na całe życie. Jej spojżenie odprowadza cię każdego poranka za próg z beszczelną pewnością, że i tak tu wrócisz, głodni i przerażony tym, co zobaczyłeś."
Artyści
Odruchowe zgięcie
kopnięcie
nadęcie.
Za kulisami
ciche pierdnięcie.
***
Dlaczego nie odnajduję wystarczająco dużo siły
żeby na przykład
odejść.
Roxana mojego życia nie nadchodzi
Z głupim uśmiechem na twarzy siedzę
Spadające liście pokrywają mokre chodniki
Autobus jak glista wije się po asfalcie ulicy.
Ludzie wracają brudni i zrezygnowani z pacy
Myślę o Haloween i tandecie występu w HiFi
Remik nocuje na ławce, w powietrzu wisi
nieokreśloność.
Ktoś nie przyszedł bo w niedzielę imprezy
Rzygam spodniami wykładowcy
Jego twarz wije się skurczami wypowiedzi
Nie odnajduję spokoju duchowego
Porażka jedynie jest pewna.
Ciębię-Ona-Łona
Umieściłem Cię
w historycznej kolejności.
Zamykane za Twoimi plecami
drzwi
pozostawiły w powietrzu smugę światła.
Po co mi były te dni napięcia
drżenia
zmęczenia
Odrzucam je.
***
Miarowy krok budził rozleniwione myśli
Skórzana kurtka dziwnie ugniatała kark
na Dworcu Głównym
stałaś Ty
uśmiechając się do mnie czule
z zawstydzeniem
Serce wyrywa się z klatki piersiowej
Szaleństwo rzuca się między półkule
Recepta na życie
Kochać należy z rozwagą
Żyć trzeba rozumnie
Za każdym rogiem ulicy
Kierować oczy ku górze
Śledzić rzeczywistość
Być panem
Samego siebie
Być kimś
Dla siebie
Przeżyć życie godnie
I ciekawie
W oparach absurdalnych wydarzeń.