Zdjęcia prezentowane to dopiero początek.
Niektóre osoby, które spóźniły się z dostarczeniem swoich odbitek obiecywały niezłe ujęcia, więc i ja czekam na nie z niecierpliwością.

Ale zawsze lepiej mieć coś, niż nic...
I z tego powodu jest coś (wydaje mi się, że też ciekawe).

W przyszłym tygodniu postaram się o więcej fotografii z pobytu w samym Asyżu, a nie z trasy dojazdu.