lampka.gif (963 bytes)roboty.gif (1298 bytes)lampka.gif (963 bytes)

lampka.gif (963 bytes)Ta strona w bardzo niedługim czasie zostanie zdecydowanie uaktualniona - dopisana.lampka.gif (963 bytes)
Zaglądaj tu często, bo sądzę, że na prawdę warto...
lineeyes.gif (232 bytes)

Historia krótka w punktach spisana...

  1. Wspólnota powstała dnia 11 marca roku pańskiego 1995. Po Eucharystii pierwsze spotkanie przy herbatce - temat był arcyciekawy - "Seksualność w czasach AIDS".
    O pierwszym spotkaniu pisał Góral Nadmorski:
    Wczoraj i dziś. Rok temu. Sobotni wieczór, wychłodzona kaplica, zapalone świece przy ołtarzu, krzyż św. Franciszka. Eucharystia w gronie kilku osób. Potem dyskusja przy gorącej herbacie i ciastkach. Pierwsza, która pamiętam. Temat: "Seksualność w czasach AIDS" - pomysł Roberta. Następne spotkania, wspólne modlitwy, nowi ludzie i dyskusje. Rozklejanie plakatów. Pierwszy wyjazd - do Przywidza. Żywy Jezus z nami, na wyspie. Takie były początki.
    Minął rok. Dużo się zdarzyło. Czeka nas jeszcze wiele doświadczeń, nie zawsze przyjemnych, choć sadze, że - w gruncie rzeczy - pozytywnych i budujących. Wspólnota jest darem. A za dar trzeba nieustannej wdzięczności. Mamy wiec za co dziękować. A teraz jeszcze nasze pismo. Niewiarygodne! ... Po co to wszystko? Niech przemówi św. Paweł: "Jedni drugich brzemiona noście (...) Ożywieni miłością służcie sobie wzajemnie (...) Dlatego przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął nas - ku chwale Boga ..." Innego zakończenia nie znajduje: dobrze, że jesteś; choć czasem Cię nie ma. (ZR nr 2)
  2. Niespełna rok później (dnia 17 lutego roku 96) ukazuje się pierwszy numer pisemka - Za Rogiem - tworzonego przy współudziale, a raczej dzięki ofiarności ludzi z Duszpasterstwa Akademickiego z Gdańska Wrzeszcza.
  3. W marcu, a konkretnie 15 dnia tego jeszcze zimowego miesiąca powstała pierwsza grupa dzielenia. Po czterech tygodniach napisał o niej Błażej:
    Parafia odjazdowa.Właściwie to powinno być "parafia objazdowa", tak jak jest objazdowe kino albo teatr, ale... com napisał - napisałem.
    Objazdowa - bo objeżdżamy po kolei nasze miejsca zamieszkania. Parafia - bo spotykamy się w celach jak najbardziej pobożnych.
    Chodzi o spotkania biblijne, które od jakiegoś czasu (dokładnie od czterech tygodni) odbywają się we wtorki. Najpierw Eucharystia - w lokalnej wspólnocie parafialnej, potem idziemy do przytulnego mieszkanka i rozważamy odczytaną w kościele Ewangelie. Byliśmy u Beaty, u Tomka, u Sylwii i u mnie. Będziemy u każdego, kto nas zaprosi.
    Grupa Celiny (to właśnie Celina jest odpowiedzialna za tę mała trzódkę) jest grupa otwarta i także Ty możesz do niej dołączyć. Starczy na Fraterni w sobotę zapytać, gdzie odbędzie się wtorkowe spotkanie, a następnie we wtorek stawić się w umówionym miejscu (dworzec, kościół itp.) z Biblią i otwartym sercem. Niech Słowo Chrystusa przebywa w nas z całym swym bogactwem (Kol 3,16).
    Mała kronika objazdowej parafii
    19.03 - gościliśmy hen, na Przymorzu, u Tomka, w związku z czym Celina chociaż raz miała bliżej do domu. Ja przewróciłem doniczkę z kaktusem, Robert wylał Coca-Colę, a poza tym była uroczystość św. Józefa, wiec przyszło nam mówić o ojcach... O 22.30 jechaliśmy pociągiem, wiec modlitwa jedności była takim małym świadectwem.
    26.03 - zaprosiła nas Beata. Tekst biblijny był trudny, więc rozwiewaliśmy sobie nawzajem wątpliwości teologiczne. Poza tym obiektywnie porównywaliśmy hałas generowany przez przejeżdżające pociągi z analogicznym dźwiękiem u Tomka. Nie otrzymaliśmy jednoznacznych rezultatów w tej sprawie.
  4. W kwietniu przeżyliśmy w parafii rekolekcje wielkopostne.
  5. Następnie były wakacje, później po wakacjach spotkania odżyły. Niestety z tego okresu nie ma zapisek w "Za Rogiem". Wydarzyło się na pewno wiele rzeczy, które pozostaną w pamięci i w sercach tych, którzy to przeżyli...

Rekolekcje i wyjazdy:

Zawarte są tu wszystkie wyjazdy (najprawdopodobniej). Niestety niektórych dat nie udało się ustalić. Kwestia ta będzie jeszcze dyskutowana i być może zostaną one uzupełnione.

  1. 4.95 - Przywidz - wyjazd
  2. 14 ÷ 31.8.95 - Zakopane - rekolekcje
  3. 1995 - Pomieczyńska Huta - rekolekcje
  4. 27.12.95 ÷ 2.1.96 - Wrocław - światowe spotkanie młodzieży
  5. 4 ÷ 10.2.96 - Kraków - kroczenie śladami świadków wiary
    Po pierwsze cieszę się, że tam pojechałam. To była ostatnia szansa odpoczynku przed widmem matury i taka rolę ten wyjazd spełnił - kawiarnie, koncert Saługi, wspólne śpiewanie i sama atmosfera Krakowa. Bardzo wiele mi dały nasze wędrówki szlakami "świadków wiary" - spotkania z Augustianami, Benedyktynami, Klaryskami, Bernardynkami i, oczywiście, Franciszkanami. Jeżeli chodzi o kwestie ducha - była to dla mnie pewnego rodzaju pustynia - trudne sprawy, trudne rozmowy, trudne decyzje. Cały czas jednak miałam nadzieje, ze zawsze po pustyniach muszą nastąpić zielone oazy i ze ktoś czuwa nad nami, nad cala wspólnota. Magda
    Kraków kojarzy mi się ze słowami: "Mądrość - podstawa istnienia". Podczas tej naszej zimowej wizyty dane mi było doświadczyć całej palety odczuć: od złości, zwątpienia, samotności i strachu - do przyjaźni, zaufania i miłości. A wszystko to za sprawa towarzyszących mi podczas rekolekcji ludzi, jak i tych których dane mi było dopiero poznać. Trudno mi dziś dokładnie nazwać to, co czuję, ale dziękuję Panu, że mogłam tam być i ze byli ze mną przyjaciele. Ty Panie, wiesz, co jest dla mnie najlepsze. Iwona
    Czym był? Pustynia, próba ucieczki, poszukiwania właściwej drogi - a jednocześnie czasem pewności, że Bóg wypełnia przestrzeń mojego życia, że to On prowadzi, a ja jestem jedynie narzędziem. I jeszcze jedno - prawda o "zestarzeniu się we wspólnocie", o uczciwości wobec niej i wobec siebie samego, prawda o tym, jak trudno jest budować, kiedy trzeba pokonać samego siebie. Robert
    Tak po prostu - to spełnieniem jednego z marzeń - zawsze pragnęłam zobaczyć Kraków. Zdarzyło się jednak cos więcej - ten wyjazd był nowym doświadczeniem, nową nauką i spojrzeniem na ludzi i w głąb siebie, odczuwaniem Bożej miłości nie tylko w radości, ale także w smutku, w przygnębieniu i cierpieniu. Beata
    Nie tylko Tomkowi (Logistycznemu) podobało się w Tyńcu, w starym opactwie Benedyktynów, opisanym w "Krzyżakach" (powtórka przed maturą). Ja też postanowiłem, że kiedyś tam wrócę. Niekoniecznie po to, aby tam zostać na zawsze, ale na przykład by jeszcze raz usłyszeć łacińskie nieszpory (godz. 15.00). I wstawać na każde "Chwała Ojcu...". Warto było pojechać do Krakowa chociażby po to, aby wysłuchać piosenek Janusza Saługi. Wcale nie spałem, co usiłowaliście sugerować. Uważnie wsłuchiwałem się w tekst. Występ tak mi się spodobał, ze kupiłem kasetę. Jak już kilkanaście razy "przepuszczę" ja przez magnetofon, to będziecie mogli ją ode mnie pożyczyć. Z zakonów żeńskich najbardziej odpowiadała mi wesoła Marianka w kuchni. U Klarysek było interesująco, mimo to nie bardzo rozumiem idei zakonów kontemplacyjnych. Częstotliwość odwiedzania kawiarni była rekordowa w moim życiu. Polecam "U Muniaka" każdemu komu nie przeszkadza jazz. Bardzo miła obsługa. Kelnerka oceniła wiek ojca Pawła na 21 lat. Może zmieniłbym zdanie o tym miejscu, gdyby zgadywała mój wiek.
    Wreszcie odwiedziłem Zygmunta. Wbrew pozorom nie chodzi o żadnego z krakowskich przyjaciół Grześka, a o dzwon. Jest trochę samotny na tej wieży, choć ogląda go tyle ludzi.
    Chyba zainteresuję się zespołem "Fioretti" - w tej sprawie okazałem się kompletnym ignorantem. Ich basista był bardzo sympatyczny.
    Nieszpory u Franciszkanów były świetne, choć nie po łacinie. Kaplica seminaryjna za klauzura była niesamowi... No właśnie, z powodu nadmiaru niesamowitości w Krakowie mieliśmy mały problem ze znalezieniem rożnych słow. na określenie tego samego. Każdy rzucał swoje propozycje. Zatem wyjazd do Krakowa był: niezwykły (dziewczyny), nietuzinkowy i niebanalny (padre), niekiepski (Andrzej), jedyny w swoim rodzaju (nie pamiętam kto), nadzwyczajny i wspaniały (Janusz Saługa), a także: wyjątkowy, niecodzienny, niepowszedni i niepospolity, nieprzeciętny, niesłychany...(Słownik Wyrazów Bliskoznacznych pod red. S. Skorupki). Do nikogo z was nie przysłałem kartki, teraz więc nadrabiam zaległości: "Pozdrowienia z mroźnego Krakowa przesyła wzbogacony słowotwórczo i duchowo -
    Błażej." (ZR nr 1)
  6. 9.3.96 - okolice Żukowa - kulig
    W sobotę (9 III) kilka osób z Fraterni i MI, pod przewodnictwem o. Pawła i o. Marka, korzystając ze sprzyjających warunków atmosferycznych, wybrało się na kulig w okolice Żukowa. Było sporo dobrej zabawy, ognisko z kiełbaskami, pląsy i śpiewy przy akompaniamencie gitary. Myślę, ze każdy z nas miał okazje poznać raz jeszcze więzów przyjazni i wspólnoty, które nas łączą. Duże wrażenie zrobiło na nas piękno otaczającej nas przyrody - niebieskie niebo, cisza i wielkie połacie nieskazitelnej bieli. Oczywiście znalazł się także czas na wspólną modlitwę i kontemplacje. Magda Ko. (ZR nr 3)
  7. 24.4 ÷ 5.5.96 - Asyż - rekolekcje w duchu św. Franciszka razem ze wspólnota "San Damiano" z Gdańska.
  8. 8.96 - Szklarska Poręba - rekolekcje
  9. 18 - 20.10.96 Straszyn - spotkanie grup D.A.
  10. 12.96 - Luzino - rekolekcje przedadwentowe
  11. 27.12.96 ÷ 2.1.97 - Ostrzyce - rekolekcje połączone z wyjazdem noworocznym
    Poniedziałek, 3 dni przed... - Wypad sylwestrowy o mały włos nie doszedłby do skutku. Dwadzieścia minut przed kupnem tony węgla CO-palacz Lipinski przebywający w górnych rejonach EB oświadcza zdecydowanie: "Panie, nie chce mięć z tym nic wspólnego. To pachnie kryminałem." No cóż, w Edenie nawaliła pompa. Brak wody. Gosia i Robert siwieją. Rozpaczliwe poszukiwania lokalu (1,5 h), negocjacje z Markowską: 30 osób, 7 dni, 7 milionów, piętro dla nas, mówi, ze będzie ciepło.
    Piątek, 27 grudnia. Dzień pierwszy. - Dojazd: eskorta 3 zapakowanych po brzegi samochodów. Na czele Alain Prost Fraterni - Piotr Św. (nie mylić z apostołem św. Piotrem). Reszta w autokarze - pan w kapeluszu na czele, prostak za nim, zachrypnięty kierowca udobruchany cukierkami. Ostrzyce: jest zimno. Sprzątamy, odśnieżamy (brygada Berenta). Ksiądz kanonik przerażony każe śpiewać kolędy.
    Sobota. Dzień drugi. - Pierwsze jutrznie za płoty. Poranny spacer na Jastrzębią Górę, a potem na Anioł Pański do Góręczyna. Rafał biega (na biegówkach - styl klasyczny). Przyjaciele stają się głośni. Kuchnia węglowa wyzwaniem dla pokoleń młodych białogłów. Pani Monika kształci przyszłe synowe w Chrystusie Panu. "Hesed = wierność, "emeth" = lojalność, "Błażej" = konferencja o psalmach. Pies w Brodnicy otrzymuje mrożonki. Andrzej w Sopocie pakuje manatki marząc o odśnieżaniu. Integracja w oczekiwaniu na prysznic (pojawiają się gawędziarze).
    Niedziela. Dzień trzeci. - Jest rodzinnie. Ryż z jabłkami. Konferencja o uwielbieniu (Magda Ko.). Stołek w procesji z darami. Dalej śpiewamy kolędy. Spotkanie w grupach osłodzone przyjazdem Miodka. Andrzej w końcu odśnieża Ostrzyce. Paweł wyjeżdża i wraca (syn marnotrawny?). Pewno dużo się wydarzyło, ale jest późno i nie pamiętamy...
    Poniedziałek. Dzień czwarty. - Wydarzył się kulig (siostry Stefanikówny w natarciu śniegiem). Dwugłos o wspólnocie wygłoszony przez jednego Roberta + wykresy. Celina robi makaron w sosie konserwowym. Pierwsze przedłużacze przepalone. Przyjechał Grzesio. Gitara ma dosyć kolęd i spada na podłogę.
    Wtorek. Dzień piąty. - Przyjeżdża dwanaście osób z oPBOFMConv. na czele. Dużo spania i wolnego czasu. Czekamy na Sylwka. Prysznic się zagotował; żelazko zaczerwieniło. EUCHARYSTIA. Zabawa. Imc Berent - lwem parkietu. Ostatni weterani zasypiają w kolejce do łazienki o godzinie 8.20 rano.
    Środa. Dzień szósty. - Śpimy długo/krótko. Kolędy przed posiłkami. Tańce po posiłkach. Wizyta u Psa. Opowieść o Królewnie Śmieszce (nie kończąca się). Miodek obchodzi pewną skromną rocznicę.
    Czwartek. Dzień ostatni, ale nie Ostateczny. - Bałwan w darach. Bitwa na śnieżki. Sprzątamy, płacimy, ksiądz Kanonik żartuje o zakonnicach. Dojeżdżamy do Gdyni. Przed nami sesja.
  12. 7 ÷ 9.3.97 - Kurs Filipa - rekolekcje ewangelizacyjne
  13. 24.4 ÷ 4.5.97 - Asyż - drugi już wyjazd do Włoch na rekolekcje razem z "San Damiano"
  14. 9 ÷ 13.7.97 - Wąglikowice - wyjazd typowo wakacyjny
  15. 10 ÷ 13.8.97 - Przywidz - drugi turnus wyjazdu wakacyjnego
  16. 15 ÷ 31.8.97 - Wetlina - rekolekcje połączone z wyprawami po przepięknych Bieszczadach
  17. 19 ÷ 20.9.97 - wyprawa do Sitna (woj. gdańskie). Wyjazd integracyjny mający na celu oderwanie się choćby tylko na chwilkę od codziennej rzeczywistości w świat, który spędzany ze sobą jest dużo ciekawszy.Oto kilka zdjęć:
  18. 5 ÷ 7.12.97 - Straszyn - rekolekcje adwentowe
  19. 28.12.97 ÷ 3.01.98 - Wiedeń - światowe spotkanie młodzieży zorganizowane przez Wspólnotę Braci z Taize
  20. 30.12.97 ÷ 2.01.98 - Straszyn - wyjadz zorganizowanych dla i przez tych, do do Wiednia nie pojechali
  21. 23.04.98 ÷ 5.05.98 - Asyż - po raz trzeci byliśmy już z "San Damiano" we Włoszech na rekolekcjach połączonych z poznawaniem (przypominaniem) życia św. Franciszka i kroczeniem śladami tego biedaczyny.