Numer zerowy 25.10.1996 Pismo Wspólnoty Akademickiej "Fraternia"


MAMROTANIE O ODWADZE

Była to niedziela, po Eucharystii w Carlsbergu, gdzie mieści się misja katolicka...

Nie pamiętam jego imienia. Miał około metr sześćdziesiąt wzrostu, choć i tak chodził lekko przygarbiony. Nerwowo palił jednego papierosa za drugim. Właściwie to od razu go zauważyłem - kowbojskie buty na obcasach ze spiczastymi czubami, dżinsy, skórzana kurtka, wszystko zabrudzone, zatłuszczone, słowem: rzucał się w oczy. W tym czasie szukałem już sposobu, jak wrócić do Obersülzen, gdzie pracowałem. Nagle Robert powiedział, że ten właśnie człowiek jedzie do Frankfurtu i może mnie podrzucić. Powiedziałem: "tak, wspaniale" i uśmiechnąłem się, chyba nie do końca szczerze.

Pojechaliśmy autostradą. Ciężko było zrozumieć słowa, które mój dobrodziej z siebie wydobywał - strasznie bełkotał i na dodatek powtarzał po kilka razy poprzednie stwierdzenia. Okazało się, że jest w Niemczech od 2 lat, mieszka u siostry, dał ogłoszenie do gazety - i tak znalazł pracę w ogródkach działkowych. W kraju ma żonę i dwójkę dzieci. Kiedy dojechaliśmy do mojej wioski, zapytał o jakieś toalety w pobliżu. Toczyłem bój ze sobą, czy zaprowadzić go do łazienek na hali (miejsce mojej pracy), do których trzeba było przejść przez stołówkę. Ostatecznie, wdzieczność zwyciężyła wstyd.

W stołówce siedziała niemal cała polska brygada, około 25 osób, jedząc kolację. Czuć było jeszcze fetor alkoholu po ostatniej imprezie. Oczywiście wzbudziliśmy powszechne zdziwienie. Kiedy odprowadzałem go potem do samochodu, zaczął głośno coś mamrotać. Nie mogłem zrozumieć, o co chodzi, więc powtórzył: "Tylu ludzi, tylu ludzi, dlaczego?" "Co - dlaczego?" "Dlaczego ich nie wziąłeś do kościoła?" Na chwilę - zamarłem. Potem zacząłem szukać tlumaczeń. On tylko pokiwał głową, znowu coś zamamrotał i pojechał. Kiedy wszedłem na stołówkę, Ciupaga, mocno rozgrzany wódką, chwycił mnie i - wiedząc, że wróciłem ze Mszy - zaczął się chwalić, że on w domu też, co niedziela, a co miesiąc do spowiedzi.

Uciekłem stamtąd na resztę dnia.

Robert


Niezbadane ścieżki

SPOTKANIA JAK KOSZULA

Kolejny numer "Za Rogiem" (Grzesiu, spójrz jeszcze raz na winietę - Redakcja). Pierwszy po wakacjach, choć już prawie koniec października.

Wciąż myślami powracam do chwil, które przeminęły. A jednoczesnie czuję radość, spoglądając, jak upływają kolejne minuty mojego życia. Bo wierzę, że Tatuś prowadzi mnie za rękę, czuwa nade mną o każdej porze dnia i nocy, w każdym miejscu. I nad Tobą, który(a) czytasz te słowa, nie mniej!

I tym razem dobry Bóg posłał Ciebie i mnie na wakacyjne ścieżki, bym szedł, napotykał ludzi, patrzył, słuchał, mówił i czynił, dając świadectwo. Szkoda, że nie mogłem być w Szklarskiej razem z Wami. Zostałem w Kuźnicy: starzy znajomi i przyjaciele. Na mej drodze pojawili sie też nowi, dotychczas nieznani, ludzie.

"Nie ma spotkań obojętnych." Słowa powtarzane przez księdza arcybiskupa Edmunda Piszcza w sierpniowych homiliach. Nasze spotkania z innymi ludźmi. Czy możemy wtedy milczeć, nie mówiąc, kto kocha nas i umacnia miłością bezwarunkową, bo jest naszym Przyjacielem i chce naszego dobra? Czy możemy zatrzymywać Go wyłącznie dla siebie? Nie bójmy się świadczyć, kim jest dla nas Jezus. Mówiąc i milcząc, czyniąc, uśmiechając się, pomagając. Czasem wystarczy jeden, z pozoru drobny, gest. Jordan powiedział mi pewnego wrześniowego wieczoru: "Każdy człowiek jest znakiem. I kiedy go spotykasz, dowiadujesz się więcej nie o nim, lecz o sobie samym."

Czy potrafimy ubogacać drugiego człowieka, a jednocześnie "rozglądać się" w nim i odnajdywać dobro? Czy nie upadamy w pychę, myśląc sobie: "dobrze, że taki nie jestem; są ode mnie gorsi, etc."? Ślepa uliczka.

Teraźniejszość jest nam zadana. Bo nic nie dzieje się przypadkiem.

"Na świecie jest takie mnóstwo dźwięków, ale żaden dźwięk nie jest bez znaczenia." (1 Kor 14,10) Dobrze o tym pamiętać.

Góral Nadmorski

PS: Pewnego popołudnia Ksiądz Arcybiskup wręczył mi koszulę mówiąc, że na mnie powinna być w sam raz. Kiedy wahałem się, czy ją przyjąć, usłyszałem jedynie: "Z prostotą dane, z prostotą przyjmij". Tak to już jest. Dary nadchodzą nieoczekiwanie. Jak koszula od Jego Ekscelencji.


MINĄŁ ROK...

Niedawno obchodziłem pewną skromną rocznicę. Dokładnie we wrześniu upłynął rok od momentu, gdy Chrystus pojawił się w moim życiu. Obyło się bez hucznej celebracji, patetycznych przemówień. Nie było kwiatów, urodzinowego tortu z wielką, pojedynczą świecą po środku. Była za to odrobina zadumy nad tym, co się stało w ciągu tego niezwykłego dla mnie czasu.

Ktoś bardzo mi bliski powiedział mi kiedyś, że przez ten tak krótki czas, otrzymałem od Pana tyle, na ile inni musieli czekać przez wiele długich lat. Rzeczywiście. Dobry Bóg nie skąpił mi niczego. Jak Ojciec synowi marnotrawnemu, tak i dla mnie Pan urządził wspaniałą ucztę, ofiarował płaszcz i pierścień, ciesząc się i radując z nawrócenia syna - grzesznika. Wyzwolenie z nałogu, rekolekcje wielkopostne, Fraternia, Szklarska Poręba, Zakopane, nowi wspaniali przyjaciele - to tylko niektóre z prezentów, które otrzymałem od Niego. Czasem zastanawiam sie, czy na to wszystko zasłużyłem. Przecież tyle razy zasmucałem Jego kochające i zatroskane o mnie serce. Wstyd mi, ale tylko w niewielkim stopniu potrafiłem odwdzięczyć się mu za całą okazaną mi dobroć.

Wiem, że nie zawsze będzie tak sielankowo i pięknie. Mogą nadejść, i pewnie nadejdą, trudne chwile. Czy się boję tego, co mnie czeka? Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie tli się we mnie gdzieś głęboko obawa, czy nie zawiodę miłości Najwierniejszego Przyjaciela. Tak bardzo pragnąłbym nie zasmucać Go więcej swymi upadkami, niewiernością, letnią miłoscią.

Panie, dokąd pójdę, gdy nie będzie Ciebie przy mnie blisko? Tylko Ty jestes miłością, przebaczeniem. Tylko Ty masz słowa życia wiecznego. Chryste, umacniaj mnie, przemieniaj to wszystko, co jest we mnie złe i słabe w piękne i mocne wiarą, nadzieją i miłością. Mój dobry Przyjacielu, pomóż mi kroczyć z Tobą w mojej życiowej wędrówce i nie pozwól, bym zszedł z Twych dróg.

Rafał


POWIEDZIANO

Jakoś nie lubię, gdy się mówi, że są różne dróżki do Boga. Wolę inny obraz: droga jest jedna, ale każdy idzie w innych butach. Na górskiej scieżce jeden woli górskie trapery, inny zwykłe tenisówki. Jak ktoś chce sobie życie utrudniać, to może iść nawet w płetwach. Ja najchętniej bym poszła boso...

Asia Jankowska - spotkanie małej grupy, 22 października 1996


Nowiny i starocie

Spotkania wspólnoty w soboty o godz. 18.00 w klasztorze Ojców Franciszkanów w Gdyni, na Wzgórzu Świętego Maksymiliana. Rozpoczynają się wspólną Eucharystią.

Mamy już cztery małe grupy dzielenia. W tym jedną zamiejscową (animatorka Celina).

Szymon prawie zmontował siatkę informacyjną Fraterni - czekamy z niecierpliwością na inaugurację.


GRAJĄCY INACZEJ

Od samego początku ludziom wierzącym towarzyszyła Sztuka. To nie przypadek. Od wrażen artystycznych jest bardzo niedaleko do uniesień religijnych. Dzięki Sztuce ludzka wiara staje się jeszcze pełniejsza.

Szczególną rolę odgrywa Muzyka. Gitara, śpiew to nieodzowne elementy każdej ze wspólnot, nie tylko młodzieżowych. Czasem jednak odzywa się w człowieku tęsknota za dźwiękami nieco bardziej skomplikowanymi, trudniejszymi w odbiorze. Ta tęsknota przyjmuje różne formy - przykładem niech będzie rockowy zespół "Armia". W pewnym momencie zrozumiałem, że to uczucie też siedzi we mnie...

* * *

Wydaje mi się, że moja muzyka to mur surowości, mechaniczności, posępności przez który próbuje się przebić melodia. Nie brzmi to zachęcająco, ale tak właśnie widzę świat. I takie są wiersze, dla których tę muzykę skomponowałem. Dosłownie: "dla" a nie "do" wierszy, bo są one dla mnie wielką inspiracją. Powstały w czasie II Wojny Światowej, ale nic nie straciły na aktualności. Dalej bije od nich niebywała siła. Mówią o wojnie, ale przede wszystkim są świadectwem wiary w Boga. Wiary silniejszej niż ludzkie słabości i okrucieństwo, niż łzy i śmierć.

cdn(?)

Marcin


TELEGRAM OD REDAKCJI "OKNA"

PIEŚŃOPNI STOP SALOMONOWA STOP JEŻELI PAN DOMU NIE ZBUDUJE STOP NA PRÓŻNO SIĘ TRUDZĄ CI STOP KTÓRZY GO WZNOSZĄ STOP JEŻELI PAN MIASTA NIE USTRZEŻE STOP STRAŻNIK CZUWA DAREMNIE STOP DAREMNYM JEST DLA WAS WSTAWAĆ PRZED ŚWITEM STOP I WYSIADYWAĆ DO PÓŹNA STOP DLA WAS STOP KTÓRZY JECIE CHLEB ZAPRACOWANY CIĘŻKO STOP TYLE I ON DAJE WE ŚNIE TYM STOP KTÓRYCH MIŁUJE STOP


Pięta redakcyjna: Robert i Błażej, Gdynia, Ujejskiego 40, tel 220238.
Nieupoważnione kopiowanie w całości lub części zalecane.

Następny numer