Numer trzynasty 14.II.1998 Pismo Wspólnoty Akademickiej "Fraternia"


Frutti di mare

Ostatnio jechaliśmy (tzn. ja, Bogusia i Błażej) tą samą kolejką elektryczną. Po części z mojego powodu zeszliśmy na dość egzotyczny jak na polskie warunki temat: frutti di mare. Zaczęło się od tego, że na kolację jadłam coś, czego nigdy wcześniej nie jadłam. Nie były to owoce morza, lecz przypominało nieco spłaszczoną pizzę.

Mówiąc o nietypowych daniach zaczęliśmy rozpatrywać kwestię krewetek, krabów i innych tym podobnych stworzeń chrzęszczących pomiędzy zębami. Zastanawialiśmy się, jak ludzie mogą to jeść i doszliśmy do wniosku, iż jest to kwestia przyzwyczajenia.

Właściwie większość rzeczy w naszym życiu opiera się o kwestię przyzwyczajenia. Bo przecież z przyzwyczajenia jeździmy tymi, a nie innymi środkami lokomocji, piszemy konkretne literki, oglądamy telewizję, ubieramy się właśnie tak, a nie inaczej.

Jednak czasami wpadamy także w trans przyzwyczajeń w takich ważnych elementach naszego życia, jak modlitwa, chodzenie do kościoła. Słowem wpadamy w rutynę i nie potrafimy odnaleźć granicy pomiędzy pułapką spowszednienia a autentycznym pragnieniem przebywania i rozmowy z Jezusem.

Niestety, taki stan rzeczy grozi każdemu z nas, ale jeśli nasze życie faktycznie skierujemy w dobrą stronę, to z całą pewnością Bóg swoją ingerencją sprawi, że droga, po której kroczymy będzie jasna, przejrzysta, pozbawiona wątpliwości co do granicy, gdzie przyzwyczajenie, a gdzie prawdziwe spotkanie z Bogiem.

Bene
rysowała: Bogusia


"Zajmować się biologią to podglądać i podpatrywać Boga podczas aktu stworzenia."

Bardzo ogólna charakterystyka delfina i Fraterni

Kiedy byłem kiedyś u Roberta Leżohupskiego, rzucił mi się w oczy wiszący na ścianie obrazek przedstawiający delfina. Przedstawiony był on w momencie, gdy skakał nad powierzchnią wody, by przez tą jedną, jedyną chwilę zaczerpnąć tak niezbędnego dla oddychania powietrza… Wyskoczył z wody, lecz znowu musi do niej wrócić, bo jest ona dla niego “domem” - środowiskiem życia.

Fraternia też jest dla mnie czymś, gdzie można odetchnąć, zaczerpnąć nowych sił, świeżego powietrza, "wyrzucić" z siebie troski i kłopoty... Mimo wszystko, po spotkaniu wracam do codziennego życia przeplatającego się z mnóstwem chwil wzlotów i upadków.

Ocean jest dla delfina domem - bezpiecznym schronieniem, ale nie może on być całkiem beztroski, bo czyha na niego mnóstwo niebezpieczeństw - sieci rybackie, jaja pasożytów pływające w wodzie gotowe do infekcji w każdym momencie osłabienia, infekcje bakteryjne, wirusowe i grzybice. My również musimy uważać, bo wokoło jest wiele różnych niebezpieczeństw, pokus, zachęcających reklam, okazji...

Kiedy zapominam o Bogu i grzeszę, czuję się źle, jestem zabrudzony i splamiony wewnętrznie. Podobnie dla delfina silne zagrożenie stanowi zanieczyszczenie wody i hałas powodujący stres.

W oceanie wody są raz cieplejsze, raz chłodniejsze, czasem zdarzają się przypływy i odpływy, i podobnie jest we wspólnocie.

Czasem delfin wydaje przeróżne głosy... podobnie jest we wspólnocie, gdy śpiewamy piosenki i pieśni dzięki grupie muzycznej pod kierunkiem Błażeja.

Przysmakiem delfinów są rybki śledziowate, szprotki, sardynki... Podobnie na agapie skosztować można różnych wypieków i specjałów. Czasem delfin znajdzie małe małże na dnie, które pożera ze smakiem i tak samo na Fraterni zdarzają się pączki albo babeczki upieczone przez babcię Magdy.

Aby się nie przejeść, delfin różnicuje dietę spożywając glony lub krasnorosty morskie, tak i my możemy zaparzyć sobie herbatki.

Delfiny lubią wędrować i migrować od czasu do czasu, również Fraternia wyjeżdża na rekolekcje lub spotkania.

Zdziwiło mnie tylko, dlaczego ten delfinek był sam jeden? Przecież są to stworzenia typowo stadne, żyjące w grupie. Czy nie zapominamy czasem o kimś, kto jest sam albo czuje się samotny?

Dlaczego taki tytuł, a nie inny? Otóż u Izy Marek wykluły się papużki faliste - takie małe, ślepe, gołe i bezbronne... Obserwować takie nowe życie - to coś niesamowitego. Dla mnie jest to “podglądanie Boga w trakcie aktu stworzenia...”.

Dziękuję Ci, Panie, że stworzyłeś wkoło tak bujną przyrodę i świat żywy, że mogę go poznawać i podziwiać...

cicha woda - T. K.
rysowała: Bogusia

P. S. Ocean jest dla delfina oknem na świat.


Miłość...

cierpliwa jest...

łaskawa jest...

nie szuka poklasku...

nie pamięta złego...

lecz współweseli się z prawdą...

 

rysowała: Iza O.


Niezbadane ścieżki

Góral za morzem

...czyli jak to się stało

Kochany Panie Boże!

Zawsze byłeś dla mnie Wielkim Kawalarzem. Kiedy zimą roku 1992 zostałem wylosowany w moim liceum jako uczestnik wyjazdu do Seattle, wiedziałeś doskonale, że obdarujesz mnie przyjaźnią Cioci i Wujka. Obaj pamiętamy, jakie wspaniałości przygotowałeś dla mnie podczas tamtych wakacji. Jakich wspaniałych ludzi pozwoliłeś mi poznać i w jak cudownych miejscach przeżyliśmy razem tak niepowtarzalne chwile. A potem, po 5 latach znów sprawiłeś, że Ciocia i Wujo przyjęli mnie jak swojego. Czy pamiętasz, jak kazałem się szczypać, kiedy wysiadałem z samochodu po przyjeździe z lotniska? I jak odtańczyłem taniec triumfu i radości?

Nie zapomnę ani jednej ze 158520 minut, które spędziłem w Seattle albo gdzieś na wspólnych, szalonych wojażach. Wiesz dobrze, mój Panie, że Ciocia i Wujo zaprosili mnie do siebie na "honeymoon". Założę się, że znów spłatasz mi jakiegoś figla.

"Za wszystko, co było - dziękuję.

Na wszystko co, będzie - tak."

Deo gratias
Twój na wieki -

Góral Nadmorski


Całkiem nowe nowiny

Spotkania wspólnoty w soboty o godz. 17.30 w klasztorze Ojców Franciszkanów w Gdyni, na Wzgórzu Św. Maksymiliana. Rozpoczynają się wspólną Eucharystią. Zapraszamy.

Próby diakonii muzycznej w soboty, przed spotkaniami - godzina 16.59

Godzina jedności (czas modlitwy za wspólnotę): codziennie o 22.30

Zmarła pani Stanisława - liczna delegacja Fraterni, szczególnie z diakonii charytatywnej, uczestniczyła w ceremoniach pogrzebowych.

Magda Ka wyjechała do Anglii, gdzie przez pół roku będzie studiować. A my już tęsknimy.


Listy od Pana Boga

Nadzieja przed egzekucją

Jaka jest prawda o karze śmierci, o gniewie i nienawiści?
Jaka jest prawda o cierpieniu, nawróceniu i przebaczeniu?
Jaka jest prawda o sile wiary, nadziei i miłości...?

"Dead Man Walking", czyli w Polsce "Przed egzekucją". Film Tima Robbinsa z udziałem Susan Sarandon i Sean’a Pean’a. Film wstrząsający, ale zarazem bardzo wartościowy. Szczególnie dla tych, którzy szukają Prawdy.

Jeżeli więc chcesz znaleźć odpowiedź na powyższe pytania, to może ten film w tym Ci pomoże.

Marcun

P.S. Praktycznie każda scena filmu jest na swój sposób przejmująca, ale dla mnie najważniejsza pozostanie dokładnie ta ostatnia. Zostawia w sercu nadzieję - nawet po egzekucji.


Pięta redakcyjna: Bogusia, Błażej i inni,
Parafia św. Antoniego, oo. Franciszkanie, Ujejskiego 40, Gdynia. Tel 6220238.
Nieupoważnione kopiowanie w całości lub części zalecane.

Poprzedni numerNastępny numer