Numer czternasty 14.III.1998 Pismo Wspólnoty Akademickiej "Fraternia"


Dom pychy w gruzach

"Moje refleksje nad potrzebą prawdy w życiu człowieka." To zdanie stanowiło jeden z tematów lekcji języka polskiego. Pamiętam, że poruszaliśmy wiele zagadnień, dopiero kilka miesięcy po tej lekcji zauważyłam, że nikt nie dotknął jednego - prawdy o sobie. Wtedy nie zastanawiałam się głębiej nad tym problemem, chyba jeszcze do niego nie dorosłam; bo do tego, by poznać prawdę o sobie, potrzebny jest z jednej strony wysiłek, a z drugiej - pewna dojrzałość.

Człowiekowi towarzyszą dwa podstawowe lęki:

"Trzeba być najlepszym za wszelką cenę, trzeba być silnym, rozklejają się ofermy" - te i tym podobne kłamstwa prowadzą do ucieczki od prawdy, w końcu - jak można zgodzić się na własną przeciętność, gdy świat każe być wyjątkowym. Gdy przestaje się przyjmować do wiadomości prawdę o sobie, dochodzi do zamazania w duszy obrazu własnej osoby. Wiadomo, kim się chce być, a nie - kim się jest. Stopniowo buduje się dom pychy, czyli otacza się wyobrażeniami na temat własnej osoby, swojego miejsca w świecie i ma to coraz mniej wspólnego z rzeczywistością. Życie ludzi w domu pychy nie jest prawdziwe - w czasie nocy nie śpią dość głęboko, a w ciągu dnia nie są w pełni obudzeni, przeżywają nieprawdziwe radości, przyjaźnie, nawet nie potrafią prawdziwie cierpieć. Najsmutniejsze jest to, że w domu pychy mieszka się samemu, chroni się tam przed prawdą i ludźmi, którzy mogliby ją odsłonić. W chwili, gdy znajdzie się ktoś, kto powie: "Cesarz jest nagi", budowla stawiana przez lata, legnie w gruzach, a sama myśl o tym budzi napad prawdziwego lęku.

Do tego, żeby wyjść z domu pychy, trzeba dorosnąć, trzeba nauczyć się pokory, dojść do tego, że nie jest ona poniżaniem i odmawianiem sobie wartości, a przeciwnie - przyznaje człowiekowi właściwą wartość, pozwala akceptować siebie. Dopiero wtedy można otworzyć się na innych ludzi i kochać ich takimi, jacy są, pomimo wad. Życie przestaje się wydawać ciężarem nie do uniesienia, bo niesie się go z innymi ludźmi, czuje się ich pomoc i obecność.

Basia


Może dlatego muszę często ścinać włosy,
bo mi różne rzeczy przychodzą do głowy.

Włosy

Ten tekst miał kończyć moją relację ze spotkania z ojcem Józefem (chodzi o ojca Verlinde - przyp. red.), ale tak się złożyło, z e temat mógłby się trochę zdezaktualizować. (Włosy mają to do siebie, że rosną).

Nieraz pytano mnie, dlaczego ścinam włosy na tak krótko. Jedna z odpowiedzi: Nie lubię stanów przejściowych; wolę, jak coś jest klarowne. (ciepłe albo zimne; tak albo nie). Podobnie jest u mnie z włosami. Zawsze brakowało mi cierpliwości, żeby zapuścić, dlatego tez je ścinam.

Czasem pewnym gestom przypisujemy jakieś dodatkowe znaczenie. U mnie jakoś tak się składało, z e najczęściej ścinałem się przed lub po jakichś, w miarę ważnych, wydarzeniach. Po raz pierwszy można było się przeglądać patrząc na moją głowę, gdy znalazłem się w trójce. Później, co roku, gdy odbierałem uścisk Wiesia - znanego brodacza (koniec roku szkolnego). W tym roku równiez z Boz ą pomocą zwalczyłem I semestr. Tegoroczne ścięcie włosów symbolizować by miało nieustanną konieczność rozwijania się (uczenia się, ciągłego zaczynania od zera - w sumie nadal niewiele wiem o życiu), ale jednak coś się zmieniło - trzydniowe przeżycie modlitwy, świadectwa, które w sposób szczególny do mnie trafiło, przez ycie wspólnoty Kościoła (Byłem zbudowany obecnością wielu ludzi na konferencjach, Eucharystiach, a takz e wspólnym poszukiwaniu Boga przez słowa wypowiadane ustami o. Józefa). Teraz krótkie włosy są dla mnie symbolami wołania o miłość Boga; mojej miłości - jeszcze zbyt małej; miłości, która daje radość dającemu, ale także obdarowanemu (np. głaskanie jeża - jak ktoś nie wierzy, niech sam spróbuje lub spyta Bogusię czy Błażeja ).

Teraz juz wiem, dlaczego ludzie łysieją na starość - myślą, że juz niedługo spotkają Boga.

Aktualne dziś: Gdyby ktoś każdego jeża (i nie tylko) pogłaskał, to może by było bezpieczniej na ulicach.

Jerzy (a dokładniej Andrzej N.)


Nowiny i starocie

Konferencje ojca Joseph-Marie Verlinde (z sesji zamkniętej i otwartej) zostały uwiecznione na kasetach i są dostępne u Kasi. Więcej danych na tablicy ogłoszeń.

Droga Krzyżowa ulicami Gdyni organizowana przez naszą wspólnotę odbędzie się w piątek, 20 marca.

Przed nami również rekolekcje wielkopostne 2 - 4 kwietnia, i - tydzień później - Triduum Paschalne: Wielki Czwartek, Wielki Piątek oraz Wielka Noc.

Spotkania wspólnoty w soboty o godz. 17.30 w klasztorze Ojców Franciszkanów w Gdyni, na Wzgórzu Świętego Maksymiliana. Rozpoczynają się wspólną Eucharystią.

Godzina jedności (czas modlitwy za wspólnotę): codziennie o 22.30


Na parapecie poezji przysiadło...

Było to na wzgórzu
z szeroką na świat panoramą
punkt widokowy bez barier
otwarty jak
ciekawość przechodnia
widoków zdarzeń

 


DO-KONAŁEŚ

Słońce zaszło za Twoimi plecami
jakby na wyraźne skinienie głowy
oczy zmierzchały,
gdzieś głębiej niż na ziemię
powędrował Twój wzrok,
oddech wyrównał się i ustał jak
mgły co rankiem w dolinach wsiąkają,
rozluźniło się Misją naprężone ciało i
roz-stałeś się,
i tylko drzewo wynosiło Cię ponad,
Twoje ciało na wietrze cicho szumiało,
oberwane z liści szat gwałtownie i już dawno,
a wiatr suszył spocone gałęzie z ramion.
Ostygła krew tego dnia,
ku chłodnej nocy się skłaniało,
w górze rozerwały się wiatry,
a nieba błękitne lekko zawieszone kryształy
rozpękły wilczym szkarłatem,
i tylko krwawy jeszcze żal słońca
tego dnia zajściem
znaczył ślad zrozpaczonego apostoła
co ujrzał i na drugim końcu ziemi się zaszył.
Twoje ciało na krzyżu wisiało znacząc
kurtynę świata na dwie poły rozdartą,
Twoje serce i ramiona trwają tak jak trwały
agonią i zmartwychwstaniem otwarte,
i właściwie
krzyżem stoisz jak stałeś lecz
aż do Nieba do-konałeś.

Paweł Baranowski


Niezbadane ścieżki

Prawy i... zaskoczony

Kim mógł być Natanael? Prostym, czy wykształconym człowiekiem? Bogatym czy biednym? Nie wiem. Pochodził z Kany Galilejskiej, a Jezus uczynił Go jednym z apostołów, nadając mu imię Bartłomiej, choć tego ostatniego też nie można być pewnym. Pisze o tym Ewangelista Jan (J 1,43-51), a wspomniany fragment należy do moich ulubionych.

Na początku, mimo zachęty Filipa, Natanael, pomny na reputację Nazaretu, szydzi. Kiedy wreszcie dochodzi do spotkania z Jezusem, Filip dyskretnie wyłącza się z rozmowy, a być może w ogóle się wycofuje. Pragnie bowiem, aby Natanael spotkał Jezusa osobiście, bez żadnych pośredników. Doprowadza go do Mesjasza i tutaj jego rola się kończy. Nie chce absorbować go swoją osobą. Najważniejszy jest Rabbi. Z pewnością Natanael dalej wątpi. I dopiero słowa Jezusa powodują jego otrzeźwienie. Mało powiedziane - to jest po prostu (że posłużę się terminem medycznym) szok! Ogromny i wyrazisty znak. Choć nie wiemy, co stało się pod drzewem figowym, możemy się domyślać, że tam właśnie zdarzyło się coś decydującego dla życia Natanaela, może dokonał jakiegoś ważnego, choć trudnego wyboru, może gorliwie się modlił, a Bóg wysłuchał jego próśb.

Tymczasem Jezus obiecuje: "Zobaczysz jeszcze więcej niż to".

I niech tak się stanie każdemu dzisiejszemu Natanaelowi! I każdemu współczesnemu Filipowi także. Oby było ich jak najwięcej.

Góral Nadmorski


Małe nieszczęścia

wiersz księdza Jana Twardowskiego ilustrowała Bogusia

Nie płacz w liście

nie pisz, że los
ciebie kopnął

nie ma sytuacji na
ziemi bez wyjścia

kiedy Bóg drzwi
zamyka to otwiera okno

odetchnij

popatrz

spadają z obłoków

małe wielkie

nieszczęścia

potrzebne do
szczęścia

a od zwykłych rzeczy
naucz się spokoju

i zapomnij
że jesteś

 

 
 

gdy mówisz
że kochasz

 

Telegram do d.a. fraternia

ON BYŁ WZGARDZONY I ODEPCHNIĘTY PRZEZ LUDZI MĄŻ BOLEŚCI OSWOJONY Z CIERPIENIEM STOP JAK KTOŚ PRZED KIM SIĘ TWARZE ZAKRYWA WZGARDZONY TAK IŻ MIELIŚMY GO ZA NIC STOP LECZ ON SIĘ OBARCZYŁ NASZYM CIERPIENIEM ON DŹWIGAŁ NASZE BOLEŚCI STOP A MYŚMY GO ZA SKAZAŃCA UZNALI CHŁOSTANEGO PRZEZ BOGA I ZDEPTANEGO STOP LECZ ON BYŁ PRZEBITY ZA NASZE GRZECHY ZDRUZGOTANY ZA NASZE WINY SPADŁA NAŃ CHŁOSTA ZBAWIENNA DLA NAS A W JEGO RANACH JEST JEGO ZDROWIE STOP

Por. Iz 53, 3 - 5


Redakcyja: Bogusia, Błażej i inni,
Parafia św. Antoniego, oo. Franciszkanie, Ujejskiego 40, Gdynia. Tel 6220238.
Nieupoważnione kopiowanie w całości lub części zalecane.

Poprzedni numerNastępny numer