Numer piętnasty 16.V.1998 Pismo Wspólnoty Akademickiej "Fraternia"


Bezkresne piaski serca

W swoim życiu staram się być niczym wędrowiec, który nie lubi szarości, nudy czy stagnacji życiowej. A myślę, że takie właśnie uczucie grozi i często ma miejsce w życiu współczesnego człowieka, zagubionego wśród hałasu cywilizacji. Obecnie człowiekowi wydaje się, iż wszystko właściwie zostało już odkryte: ludzie tyle wiedzą o otaczającej nas rzeczywistości, właściwie nic już nie ma takiego, co człowiek mógłby odkryć.

Tymczasem Jezus wędruje, idzie na pustynię. Czy i ja nie powinnam wyjść na taką pustynię mojej wiary? Może właśnie tam, gdzie wydaje się, iż już nic nowego nie można odkryć: wszędzie tylko piasek i piasek, ewentualnie urozmaicony kaktusem, może właśnie tam Bóg ukrył przed człowiekiem największy skarb? - samego siebie.

W wirze nauki, tudzież innych obowiązków, których też jest zawsze mnóstwo, ciężko jest nam usłyszeć głos Boży. Wyjście na pustynię to wyjście z oazy, z miejsca, gdzie było nam dobrze i wygodnie, gdzie Bóg błogosławił nam i dawał nam liczne łaski. Jeszcze niedawno się zastanawiałam dlaczego tak ma właśnie być? Dlaczego nagle człowiek ma porzucić na jakiś czas swoją oazę? Jezus przebywał na pustyni ponieważ chciał się umocnić przed ostatecznego pokonania szatana - pokonania Go na Krzyżu.

Zły anioł jednak nie czekał tak długo, i przyszedł na pustynię, zapewne z myślą wczesnego rozprawienia się z Bogiem. Jednak Jezus zwyciężył szatana, najpierw na pustyni a potem ostatecznie już na Krzyżu. Człowiek przebywając przez całe życie w oazie szybko zapomniałby o istnieniu szatana, o tym, że zło i cierpienie nagle mogą dotknąć ludzkie życie, bo taka jest z naszej winy kondycja ziemskiego życia.

Nie bójmy się pustyń w naszym życiu, wbrew pozorom można na nich odkryć bardzo wiele. Czy choć przez chwilę dotknęliśmy stopą naszej wiary bezkresnych piasków naszego serca?

Hoga


Wielka uczta

Wiem, ten tytuł gryzie się "odrobinkę" z obecnym okresem liturgicznym (Asia napisała ten tekst jeszcze w Wielkim Poście - przyp. red.), chociaż z drugiej strony...

"Dusza moja się syci niby sadłem i tłustością" (Ps 63, 6a)

I skąd tu taki "gastronomiczny" fragment w Wielkim Poście? A jednak...

Z faktu, że naszym duchowym pokarmem jest Słowo Boże, chyba wszyscy, w większym lub mniejszym stopniu, zdajemy sobie sprawę. Ostatnio uderzyło mnie (delikatnie mówiąc) całkiem inne znaczenie powyższych słów.

Kilka dni temu wpadły mi w rączęta pierwsze numery "Okna" (tu: głębokie ukłony w stronę "źródełka" - Błażeja). Pochłonęłam je w tempie piorunującym (jak to zwykle z "Oknem" bywa), nie bacząc na znaczące posapywanie porzuconego podręcznika do anatomii oraz błagalne pomrukiwanie psa (była to jego "godzina spacerowa", a wierzcie mi - pomrukuje bardzo przekonująco).

Czy mieliście kiedyś wrażenie opanowującej was tak niesamowitej radości, że nie chcieliście uronić z niej ani odrobiny, a jednocześnie nie byliście w stanie jej całej ogarnąć? Taką "beczułką" radości okazał się tamtego wieczoru stosik starych "Okien". Nie, nie beczułką; to tak jakby ktoś (czy raczej Ktoś) postawił nagle przede mną najlepszy deser, jak na wspaniałej uczcie.

Bo czyż nasze życie nie jest taką wielką ucztą? Ucztą z tysięcy dań... Każde zdarzenie, każda spotkana osoba to kolejna "potrawa", kolejna porcja "sadła i tłustości". A to, czy jej nie zmarnujemy i nie przerobimy na zbędne, "puste kalorie" - zależy wyłącznie od naszej duchowej "przemiany materii".

Oczywiście, jak na ucztę przystało, bywają na niej dania bardzo różne. Oprócz tradycyjnych czy naszych ulubionych, zdarza się czasem potrawa nieznana, egzotyczna, którą, aby zaczęła smakować, należy nauczyć się jeść w odpowiedni sposób. Czasem jakiś odrobinę przesolony łzą sosik trzeba przyprawić szczyptą uśmiechu lub ciepłym gestem. Czasem z trudem przełykamy kaszkę (brr...) codzienności, tylko dlatego, że nie wypada odmówić Gospodarzowi, a poza tym, "rozwijamy się i potrzebujemy różnych witamin, nie tylko słodyczy" (jak zwykła mawiać moja babcia). Wtedy jeszcze bardziej słodkimi stają się takie smakołyki, jak wspólne Eucharystie, czy rekolekcje, sobotnie wieczory we Fraterni, kolejne numery "Okna" czy też spotkania w małych grupach (mm... pyszności).

Swoją drogą, czyżby Wielki Post właśnie okazał się czasem doceniania smaczniejszych "kąsków" Najwyższego Kucharza?

Dziękuję, że jesteście - moje kochane Przysmaczki!

Ab.

PS. A pomyślcie o Wielkim Deserze.


Na parapecie poezji przysiadło

Kuba Podolski

Tryumf

Wichry w trąby dmą.
Woda walczy święta,
wieczny, żywy ogień chwał
wychodzi z zamknięcia,
sklepienie - nieba skłon
podwoje swe otwiera,
nadchodzi, nadchodzi On - zwycięzca!
Biel Jego szat - zakrwawiona.
miecz z Jego ust narody bije,
sąd i walka - sprawiedliwie,
tryumf, tryumf wraz z Nim przyjdzie.
Zadęto w siedem trąb,
morza w krew zmienione,
z ołtarza płomień spadł
grzmiąc donośnie,
i wciąż wołanie zewsząd:
biada, biada, biada,
nadchodzi, nadchodzi On - zwycięzca!


Nowiny i starocie

Spotkania wspólnoty w soboty o godz. 18.00 w klasztorze Ojców Franciszkanów w Gdyni, na Wzgórzu Świętego Maksymiliana. Rozpoczynają się wspólną Eucharystią.

Godzina jedności (czas modlitwy za wspólnotę): codziennie o 22.30

Czuwanie przed Zesłaniem Ducha Świętego - w nocy z 30/31 maja. Bliższe informacje niebawem.

koszulki "fraterniane" po 8,5 zł. Pieniądze ze sprzedaży zasilą fundusz rekolekcyjny Fraterni.


Niezbadane ścieżki

Pierwszy schodek

Bodaj św. Teresa (ale nie pamiętam, czy z Avila, czy z Lisieux) zwykła mawiać, że wiara jest Łaską, ale nie do końca. Bo jak tak człowiek stoi przed Bogiem, to jakby znajdował się przed wysokimi schodami do samego Nieba. I Bóg nieustannie trzyma Swą Rękę wyciągniętą do człowieka, ale to właśnie człowiek może się Niej pochwycić, jeśli tylko wstąpi na pierwszy, najniższy schodek. Ten jeden mały krok może w konsekwencji zmienić jego życie, może spowodować autentyczną przemianę jego serca.

*

Wciąż pozostaję pod wrażeniem opisu nawrócenia Szawła (Ap 9,1-19). Zawsze najsilniej przemawia to, co niezwykłe i spektakularne. I takie wydarzenia mają miejsce.

Być może i w moim życiu, i w Twoim życiu brak jednak "atrakcji" podobnych do tych, jakie Bóg zafundował Szawłowi pod Damaszkiem. Kto wie, może są to małe z pozoru znaki: dwa słowa nieznajomego, cudowny widok ze wzgórza, list od przyjaciela, tęsknota za ukochaną osobą, piosenka usłyszana w radio? A może jeszcze coś innego?

"W Panu pokładam nadzieję, nadzieję żywi moja dusza: oczekuję na Twe słowo." (Ps 130, 5)

*

Wierzę, że kiedy otwieramy się na znaki, dajemy sobie szansę na przemianę naszego wnętrza. Pozwalamy naszym stopom wstąpić na pierwszy schodek.

Góral Nadmorski


Rezerwacja i TT

TT - Tetetka - bynajmniej nie chcę pisać o kolejce, którą ileś lat temu z wielką przyjemnością się bawiłem, konstruując różne niesamowite trasy, zresztą mój pociąg do kolei był wtedy tak wielki, że chciałem zostać maszynistą (w tzw. wczesnej młodości: jako 5-6 latek). O rezerwacji też nie zamierzam mówić w kontekście np. nabywania biletów. Jedno jest pewne: to słowo ostatnio dość często wpadało mi w oko. Mimo że, często się pojawiało, to dopiero po tygodniu zrozumiałem, co miało oznaczać. (Rezerwacja? Chyba wiadomo?).

Niedziela Palmowa - Msza Św. - Gdynia - parafia Serca Jezusowego - wspólnota neokatechumenalna - palmy - kartka: miejsca zarezerwowane .

Wielki Czwartek - Piątek - Sobota - Wzgórze: Rezerwacja.

Jednak dopiero gdzieś w połowie drogi (jakże radosnej) między Sobotą a Niedzielą przyszło zrozumienie: no tak, Pan rezerwuje dla nas miejsce i czas: Tu i Teraz (TT), abyśmy wychwalali Jego Imię i głosili, że zmartwychwstał:

PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ !!!

Andrzej


Prawda, która wyzwala

"Zanim zapytasz o Boga, zastanów się, czy odpowiedź na to pytanie
odmieni Twoje życie; jeśli nie, to po co pytasz?"

(zasłyszane)

Pytam i tak naprawdę sama sobie odpowiadam; pytam i słyszę to, co chcę usłyszeć. Czyżbym bała się Prawdy? A przecież ta Prawda wyzwala...

Pytam, bo "kto pyta nie błądzi". Nie błądzi, ale, o ironio, może też stać w miejscu...

Kiedy więc ośmielę się stanąć w Prawdzie, takiej, jaka ona jest, a nie takiej, jaką ja chcę, aby była. Kiedy odważę się zaryzykować i być na tyle konsekwentną, aby za uzyskaną odpowiedzią szła odmiana życia.

"Nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Jeżeli bowiem ktoś przysłuchuje się tylko słowu, a nie wypełnia go. podobny jest do człowieka oglądającego w lustrze swe odbicie. Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał."

(Jk 1, 22b-23)

Przyjrzał się, a nie przejrzał. Co prawda, jedynie Pan może sprawić, abym przejrzała, ale jeśli ja tego nie pragnę, to jakim sposobem może On otworzyć me oczy?

Zanim zapytasz o Boga, zastanów się, czy rzeczywiście pragniesz usłyszeć odpowiedź.

Asia W-ska


Redakcja: Bogusia, Błażej i inni,
Parafia św. Antoniego, oo. Franciszkanie, Ujejskiego 40, Gdynia. Tel 6220238.
Nieupoważnione kopiowanie w całości lub części zalecane.

Poprzedni numerNastepny numer