Numer szesnasty 26.IX.1998 Pismo Wspólnoty Akademickiej "Fraternia"


Kartka z podróży

Pokój braciom i miłość wraz z wiarą
od Boga Ojca i Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Łaska niech będzie ze wszystkimi, którzy miłują
Pana naszego Jezusa Chrystusa w nieskazitelności(Ef 6,23n)

P. S. Jugosłowiańską wojnę oglądaliśmy na ekranach telewizorów niczym niezły film wojenny.
Ale to nie był film. Naprawdę.

Opaleni, zachwyceni turkusowym Adriatykiem, palmami, lodami, starym Dubrownikiem? jedziemy w głąb Chorwacji, do Plitwic. Myślę sobie, że może poczuję się trochę tak, jak pani Wernikowska. W Plitwicach rozpoczęła się wojna. Aparat fotograficzny przekładam na sam szczyt plecaka - może uda się zrobić zdjęcie na tle zniszczonych budynków.

Jedziemy chorwacką wersją naszego PKS'u. Jest wygodnie, działa klimatyzacja, siedzę przy oknie - mogę sobie kontemplować widoki. Dookoła pustka. Domów niewiele. Domów? Przerażają mnie te opuszczone budynki. W niektórych oknach wiszą jeszcze strzępy firanek, z drzwi sterczą zardzewiałe klamki. Mijamy też jakieś ruiny zabudowań pozostałe po ostrzeliwaniach.

Chorwaci nienawidzą Serbów. Serbowie nienawidzą Chorwatów. Mieszkali obok siebie. Pewnego dnia zaczęli do siebie strzelać.

Nie robię żadnych zdjęć.

Dotykam delikatnie ziemi. Przesypuję przez palce piasek. Piasek? Nie, to krew?

Martóh


O zastosowaniu rady braci wg Św. Benedykta

"Ilekroć wypada załatwić jakąś ważniejszą sprawę w klasztorze, niech opat zwoła całe zgromadzenie i powie, o co idzie. Wysłuchawszy rady braci, niech się zastanowi i zrobi, co uzna za bardziej pożyteczne. Powiedzieliśmy, żeby wszystkich na naradę wzywać, ponieważ Bóg często objawia młodszemu (podkr. orygin.), co jest lepsze. [...] Jeśli idzie o mniej ważne sprawy, dotyczące dobra klasztoru, niech opat zasięgnie rady u starszych[...]".

Św. Benedykt (Reguła, Rozdział III. O zastosowaniu rady braci)

Od czasu kiedy niecały rok temu zacząłem uczęszczać na spotkania Fraterni, jestem zaskakiwany przejawami dojrzałości wspólnoty, która wszak istnieje dopiero 3 rok. A to mnóstwo chętnych do pomocy w kolejnych dziełach, a to pamiętanie o imieninach członków, a to wiele działających diakonii, w których chyba każdy może znaleźć propozycję dla siebie. Do tego dodać muszę wspaniałe, płynące z rozumu i serca kazania i nauki Ojca Pawła. Brakowało mi jednak jednego wpływu szarych członków na ważne sprawy dotyczące całej wspólnoty.

Otóż, o większości spraw liczącej już ponad 60 osób wspólnoty do niedawna decydowało często tylko wąskie grono jej liderów. Bywało, że decyzje o zasadniczym znaczeniu dla całej wspólnoty, jak np. zmiana podziału na grupy, podejmowały 2-3 osoby (w tym Duch Św., Ojciec Paweł i Magda).

Ucieszyłem się więc, kiedy ostatnio zaczęło się to zmieniać - coraz częściej pyta się o zdanie szarych członków wspólnoty. Podobno jest to m.in. owoc uważnego wsłuchiwania się naszych "aligatorek" w to, co mówią szarzy członkowie, a i pewnie Duch Św. Osobiście nie jestem miłośnikiem ?szalejącej? demokracji. Wolę oświeconą dyktaturę, która jednak mądrze uwzględnia słuszne prawa, potrzeby i opinie wszystkich zainteresowanych, dając im możliwość wyrażenia opinii. Słowem jak w wyżej przytoczonym fragmencie reguły Św. Benedykta. Większa jest wtedy sprawność podejmowania decyzji i nie rozmywa się odpowiedzialność.

Ponadto, jak wieść gminna niesie, zastanawiano się, jak sprawić, aby każdy miał poczucie, że ma we wspólnocie swoje miejsce, że pełni w niej jakąś potrzebną służbę, odpowiadającą posiadanym przez niego darom, jego indywidualnemu charyzmatowi. I to rzecz ważna bardzo.

Na dłuższą metę pożytecznie jest bowiem dać każdemu członkowi wspólnoty, stosownie do jego wieku, darów (umiejętności) i zainteresowań, możliwość uczenia się odpowiedzialnej samodzielności przez podejmowanie we wspólnocie doraźnej czy stałej służby, obdarzając go zaufaniem. Podejście takie owocuje w przyszłości zarówno w życiu samej wspólnoty, jak i we wszelkiej późniejszej naszej aktywności społecznej, do której jesteśmy wezwani jako chrześcijanie. Nie mniej to ważne, niż bieżące funkcjonowanie wspólnoty, którego sprawność i jakość na krótką metę rzeczywiście bywają lepsze, kiedy wspólnotą kieruje arbitralnie jeden lub kilku liderów.

Ale na dłuższą?

W teorii zarządzania znana jest też taka prawidłowość: ludzie chętniej i głębiej się angażują we wprowadzanie w życie decyzji, jeżeli zostały one podjęte z ich udziałem!

Osiołek
(czyli Julek)


Na parapecie poezji przysiadło

Paweł Baranowski

Filet katolicki

Sznur zarzuconej sieci brzemieniem woli,
odwieczny nów utraty raju.
Woln-o-tworami sieci rozrzucone hołdy,
prostują klęczniki sylwetek i głów.
Złote ramy świętych obrazów życia
odświeżane apostrofem Boga
- świąteczne wyzwolenie, a może trud.
Uczta konsekracyjna
- wysiedziana porcja głodu
pod postacią orędownictwa miłosierności,
czasem aż tradycja zgięcia kolana
pewny jest świętości głód.
Pod długimi rękawami uczynków
tatuaż chrzcin
sakramentalne uczestnictwo
na odległość kropidła,
zwilżenie dłoni nie zbawi pragnienia.
Przymierze wyczekuje,
czytanka Biblii człowieczym opóźnieniem.
Na błogosławieństwo niepojęcia
podniesione kości zwątpień,
pielgrzymka człowieczeństwa
na skrzyżowaniu ciał i dusz.
Modlitwa wymagania
Intencja:
zdolność zawierzania.


Kto to jest?

przedstawiamy osobę znaną we wspólnocie. Na rysunku Magdy Ko. przedstawiona jest w roli, w jakiej wystąpiła na Sylwestrowym wyjeździe w Ostrzycach.

okno16_2.gif (3577 bytes)


Nowiny i starocie

Spotkania wspólnoty w soboty o godz. 18.00 w klasztorze Ojców Franciszkanów w Gdyni, na Wzgórzu Świętego Maksymiliana. Rozpoczynają się wspólną Eucharystią.

Godzina jedności (czas modlitwy za wspólnotę): codziennie o 22.30

Kończą się wakacje... wróciliśmy z Częstochowy, Zakamienia... i od wujka Henia.

Na 01 października zaplanowano nadzwyczajne spotkanie wspólnoty.

03 i 04 października święto franciszkowe na Wzgórzu.

Modlitwa kanonami z Taizé odbędzie się 23 października


Życie w naturze ma tyle cudów, że kto ma oczy nie umrze z nudów

czyli

Przywidz odbierany zmysłami (oczami i uszami) zwariowanego biologa

Wyjazd do Przywidza nad jezioro... a wokół lasy, łąki i pola... Cóż więcej chcieć - żyć nie umierać...

Grzechem byłoby nie zajrzeć to tu, to tam, nie posłuchać, co piszczy w trawie... i mimo że pierwotnie przyjechało się tylko na jeden dzień, cudowne uroki natury nie pozwalały opuścić dzikich jeszcze w miarę zakątków...

Pragnę podziękować dziewczynom za przygotowywanie posiłków, facetom za uzupełnianie chrustu i drewna na opał do ogniska i ojcu Pawłowi za to, że w tak cudnym miejscu mogliśmy uczestniczyć w Eucharystii.

Jak zwykle Cicha Woda (z małymi falami) czyli Tytus K.


Redakcja: Bogusia, Błażej i inni,
Parafia św. Antoniego, oo. Franciszkanie, Ujejskiego 40, Gdynia. Tel 6220238.
Nieupoważnione kopiowanie w całości lub części zalecane.

Poprzedni numerNastepny numer