Numer osiemnasty, październik 1998 Pismo Wspólnoty Akademickiej "Fraternia"


Moje jedno "Tak"

Do dziś pamiętam ten dzień, w którym zaczęła się w moim życiu ta cudowna przygoda z żywym i kochającym mnie Bogiem. Wydarzenie całkiem niepozorne ? jacyś ludzie zaczepili mnie na ulicy i spytali: "Czy chcesz przyjąć Jezusa Chrystusa jako swojego Zbawiciela i Pana?" Potem dowiedziałam się, że była to ewangelizacja uliczna. Pamiętam, że pomyślałam sobie wtedy "Przecież jestem porządną katoliczką". To prawda, starałam się przestrzegać przykazań i co niedzielę chodziłam do kościoła. W głębi serca jednak wiedziałam, że oszukuję samą siebie, bo wszystko to czyniłam jedynie z poczucia obowiązku. A moje życie? Przeżywałam wtedy tzw. "ból dorastania". Wszystko wydawało mi się puste i bez sensu. Do tego problemy w domu. Problemy z akceptacją siebie. Kompleks niższości. Strach przed ludźmi, ukrywany pod różnymi maskami. Jednym słowem wydawało mi się, że żyję za karę. A Bóg? Wierzyłam w Jego istnienie, ale wydawało mi się, że to raczej jakaś bezosobowa energia, jakaś niedostępna, tajemnicza moc.

Trudno zatem powiedzieć jak to się stało, że tego dnia, kiedy ci nieznani mi ludzie zapytali mnie, czy chcę powierzyć swoje życie Jezusowi, szczerze i z głębi serca powiedziałam "Tak, chcę", chociaż nie wiedziałam jeszcze, jakie będą tego konsekwencje. Dzisiaj, po kilku latach, wiem, że to sam Pan dał mi wtedy łaskę, abym mogła podjąć tę decyzję. I chociaż ja bardzo szybko zapomniałam o tym wydarzeniu, to jednak On nie zapomniał. Już po dwóch miesiącach dokonał pierwszej przemiany w moim życiu, dając mi się poznać jako Bóg bliski i nieskończenie dobry.

Nie sposób tutaj dokładnie opisać, jak On tego dokonał, nie sposób też wyliczyć nawet części tych cudownych rzeczy, jakie dla mnie przez ten czas uczynił (zresztą czyni nadal). Mogę wyliczyć tylko niektóre. To, że dał mi poznać moją wielką wartość, wciąż na nowo pokazując mi, że jestem dla Niego bezcennym skarbem (cenniejszym niż Jego własne życie!) To, że w dużym stopniu uleczył i wciąż leczy sytuację w moim domu. To, że dał mi wspólnotę i w ten sposób obdarzył mnie, jedynaczkę niezwykle licznym i kochanym rodzeństwem. Mój Pan pokazuje mi także, że nawet to, co bywa dla mnie trudne i bolesne, ma sens. "Albowiem Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra." (Rz 8, 28) Ale przede wszystkim mój Pan mnie zbawił! Dlatego już nie muszę bać się śmierci, bo On daje mi pewność, że przez całą wieczność będę "szaleć z radości" w Jego Królestwie.

Czyż mając takiego Przyjaciela i Pana jakim jest Jezus Chrystus mogę o tym nie mówić? Czy mogę to wszystko sobie przywłaszczyć? Przecież Jego miłość jest dla wszystkich. Jego miłość jest dzisiaj dla Ciebie!

Ola Groś


Nawet nie wiesz jak bardzo pragniesz Jezusa...

W październiku 1997 roku zaczęłam nowe życie.

Stało się to podczas tzw. kursu ?Filip?, który był zorganizowany przez Gdańską Szkołę Nowej Ewangelizacji. Szkoła ta prowadzi rekolekcje i głosi Ewangelię Jezusa Chrystusa w sposób dla wielu dość niekonwencjonalny. Tam moje serce usłyszało po raz pierwszy głos spragnionego mnie Boga. I pomyślałam: "Ty niestrudzenie mnie szukałeś." Tam też zapragnęłam powiedzieć Jezusowi "tak" i oddać mu swoje życie, tak jak On oddał mi swoje umierając na krzyżu.

Doświadczyłam, że nikt mnie nie zna i nie pragnie mojej bliskości tak jak Jezus. Jednak to nie wszystko. Kiedy kurs się skończył, okazało się, że potrzebuję jeszcze wiele Jego łaski, bym mogła zrzucić ?starego człowieka?.

Życie w grzechu jest wygodne. Moje sumienie nadal było głuche, jak gdyby otoczone murem warownym strzegącym przed wtargnięciem czegokolwiek, co mogłoby prowadzić do przemiany. Zrozumiałam, że nie wystarczy znać przykazania, by stać się nowym człowiekiem, by być dobrym chrześcijaninem.

By pojąć sens najważniejszego przykazania: "Będziesz miłował Pana Boga swego, z całego serca swego, z całej duszy swojej, i ze wszystkich sił swoich" (Pwt 6,5), trzeba wpierw doświadczyć miłości Chrystusowej, poprosić o łaskę otwarcia na bliskość Bożą, a Pan na pewno pobiegnie z radością na spotkanie z wołającym Go.

Podczas pobytu w Taizé, trafił w moje ręce krótki tekst brata Rogera, właściwie modlitwa: "Jezu, nasza nadziejo, spraw, byśmy byli pokorni wobec Ewangelii. Tak bardzo chcielibyśmy zrozumieć, że to, co w naszym życiu najlepsze buduje się przez pełne prostoty zaufanie, tak proste, że nawet dziecku dostępne".

Nietrudno zgadnąć, że tym, co mnie urzeka w tych słowach, jest pragnienie prostoty we wszystkim, co robię, oraz zaufanie w Bożą moc, tę jedyną zdolną poruszyć najbardziej zatwardziałych. Źródłem tej mocy jest nieskończona miłość, której zdroje wytryskują dla wszystkich z przebitego boku Jezusa. Wiem, że nie ma innego źródła miłości w moim życiu, ponieważ tylko ta jedna rodzi najsłodsze owoce w każdej dziedzinie mojego życia.

Magda Miedziejewska


telegram do czytelników ?okna?

JEZUS JEST PANEM stop I NIE MA W ŻADNYM INNYM ZBAWIENIA stop GDYŻ NIE DANO LUDZIOM POD NIEBEM ŻADNEGO INNEGO IMIENIA stop W KTÓRYM MOGLIBYŚMY BYĆ ZBAWIENI stop


Dz 4,12

Jezus mnie zbawił i już teraz cieszę się życiem, które nigdy się nie skończy, a w przyszłości będzie radosnym trwaniem przed obliczem samego Boga.

Nie, nie zwariowałam. Tak naprawdę jest, choć skłamałabym, gdybym powiedziała, że łatwo było mi w to uwierzyć. Pamiętam, że na kursie "Filip" (trzydniowych rekolekcjach prowadzonych przez Szkołę Nowej Ewangelizacji - z całego serca polecam!) bez trudu zgodziłam się z tym, że jestem grzeszna i nic sama dla mojego zbawienia nie jestem w stanie zrobić, no, ale Boża miłość, życie dane mi w obfitości za darmo i tylko dlatego, że jestem kochana... to mi się w głowie nie mieściło.

Bóg jednak doskonale wiedział (wreszcie - kto mógłby wiedzieć lepiej), że potrzebuję pomocy, aby uwierzyć i Duch Święty przyszedł do mnie właśnie z łaską wiary w tę bezwarunkową miłość i zarazem z jej doświadczeniem. To On sam dodał mi odwagi, by poprosić Chrystusa, aby zajął się moim życiem i sam każdego dnia wspiera mnie w wyborze Jezusa jako mojego Pana na zawsze.

Mój Pan z kolei bardzo poważnie potraktował moją decyzję i zaczął od razu zmieniać moje życie. Przedtem wydawało mi się, że jestem szczęśliwa, ale dopiero teraz mogę stwierdzić, że jestem naprawdę szczęśliwa, a radość moja każdego dnia jest przeogromna.

Bo jak tu się nie radować, skoro sam Bóg, troszczy się o mnie i zawsze i wszędzie mogę na Niego liczyć. Jak tu się nie cieszyć, skoro, gdy proszę Boga On zawsze daje mi to, co jest dobre (patrz Mt.7,11).

Proszę więc Go, abyś i ty mógł się radować wraz ze mną z obecności Boga i nie tylko kiedyś tam w niebie, ale też tu i teraz.

Asia W-ska


Nowiny i starocie

Spotkania wspólnoty w soboty o godz. 18.00 w klasztorze Ojców Franciszkanów w Gdyni, na Wzgórzu Świętego Maksymiliana. Rozpoczynają się wspólną Eucharystią.

Godzina jedności (czas modlitwy za wspólnotę): codziennie o 22.30

Zapraszamy serdecznie wszystkich na wspólną modlitwę śpiewami z Taizé. Odbędzie się ona 23 października, w piątek o godzinie 19.00 w kościele oo. Franciszkanów na Wzgórzu św. Maksymiliana.

 Kurs "Filip":

6 - 8.11.1998 Matemblewo
Sanktuarium M. Bożej Brzemiennej, dojazd: autobus 116 z dworca Gdańsk Wrzeszcz (końcowy przystanek) albo dojazd wspólny,
kontakt: ojciec Przemysław, tel. (0-58) 622-02-38, koszt 40 zł., wpłaty do 31.10.98.
4 - 6.12.1998
zgłoszenia oraz informacje o miejscu kursu w biurze Szkoły Nowej Ewangelizacji, ul. Ramułta 13, 81-241 Gdynia Leszczynki,
tel/fax (0-58) 623-53-78


Bóg jest miłością (1 J 4,7)

Wychowałam się w rodzinie katolickiej, więc wiara w Boga, w Jego istnienie nigdy nie stanowiła problemu. Ale problemy pojawiały się później. Problemy z osobą Jezusa Chrystusa. Kim On jest? Dzieciątkiem narodzonym w stajence? Cudotwórcą? Synem Bożym? To ostatnie zawsze najtrudniej mi było zrozumieć. W jaki sposób mam Go przyjąć jako mojego Zbawiciela?

Najbardziej niepojęte było to, że jest On darem nieskończonej miłości do mnie, Jego dziecka. Jego miłość była dla mnie nie do ogarnięcia do tego stopnia, że Bóg jawił mi się jako surowy, wymagający i karzący, gdy w czymkolwiek zawinię. Dlatego nie potrafiłam zrozumieć tego, że Jezus przyszedł na świat, cierpiał na krzyżu, umarł i zmartwychwstał po to, aby mnie ocalić i zaświadczyć o niewyczerpanej miłości Boga do mnie.

Nie mogłam tego zrozumieć, bo sama nie umiałam kochać, bo nie wiedziałam, co to jest miłość. Pragnęłam jej, ale wciąż nie wiedziałam, co zrobić, aby okazać miłość i być kochaną. Ciągle podważałam prawdziwość swoich uczuć i uczuć okazywanych mi przez innych.

Dopiero, gdy pozwoliłam Jezusowi wkroczyć w moje życie i gdy doświadczyłam Jego przeogromnej miłości (miłości, która nie cofnęła się nawet przed śmiercią), wtedy zrozumiałam, że jestem kochana za wszystko, za to że jestem, po prostu. Wtedy dopiero poznałam, czym jest prawdziwa miłość, ten najcenniejszy skarb mojego życia. Dzisiaj wiem, że jeśli chcę odkryć miłość, muszę jej szukać w Bogu. Ona jest w Nim i On uczy mnie jej dając mi ją za darmo, bez żadnych warunków wstępnych. To jest Boży dar, dzięki któremu ja też mogę kochać i już tu na ziemi doświadczać cząstki nieba (i unosić się z radości nad ziemią jak anioł).

Kasia Maciejewska


1. Prawda o Bogu

"Bóg jest miłością" (1 J 4,8), to znaczy, że Bóg kogoś kocha. Dla Niego tym kimś jesteś właśnie Ty i to do Ciebie On mówi dzisiaj: "Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu, tyś moim. (...) Ponieważ drogi jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i ja cię miłuję." (Iz 43,14). Nie możesz więc być byle kim, jesteś bowiem osobą wyjątkową, szczególnie wybraną i ukochaną przez Boga. On codziennie zachwyca się Tobą i raduje się Twoim istnieniem, a czyni to wszystko bynajmniej nie dlatego, że jesteś dobry, ale po prostu dlatego, że jesteś Jego stworzeniem... Jego własnym, najdroższym dzieckiem.

On, najlepszy Ojciec, zna Cię bardzo dobrze i bardzo pragnie czynić Cię szczęśliwym. On, Ojciec Niebieski, który wszystko może uczynić z miłości do Ciebie, nie może tylko jednego ? nie może przestać Cię kochać! "Jakże cię mogę porzucić Efraimie i jak opuścić ciebie, Izraelu?" (Oz 11,8) "Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie" (Iz 54,10).

Niezależnie od tego jaki jesteś, niezależnie od tego, czy wierzysz Jego słowu, Bóg Cię kocha, właśnie teraz!


2. Prawda o Tobie

Nie musisz niczego udawać. Być może te wzniosłe słowa po prostu Cię śmieszą, a może Cię denerwują. Może myślisz: "Nie opowiadaj mi tych słodkich bajeczek o Bożej miłości, bo żyję wystarczająco długo i wiem, że na świecie nie ma miejsca na Boga i Jego miłość."

Jeżeli myślisz tak, albo podobnie, to muszę się z Tobą zgodzić. W świecie w którym żyjemy, Ty i ja, nie ma Bożej miłości. To tragiczne, ale, niestety, prawdziwe ? "Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej." (Rz 3,23)

Na świat wdarł się grzech. Ty i ja zgrzeszyliśmy i nie doświadczamy już Bożej miłości. Bo chociaż Bóg jest i kocha tak jak zawsze, Jego miłość już do nas nie dociera.

"Wasze winy wykopały przepaść między wami, a waszym Bogiem, wasze winy zakryły me oblicze przed wami." (Iz 59,1-2) Jesteśmy nieprzemakalni, odizolowani od Jego miłości. Nie żyjemy nawet cieniem tego życia, do jakiego powołał nas nasz Dobry Ojciec. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafimy sami pokonać przepaści. Nie jesteśmy w stanie dosięgnąć Boga własnymi wysiłkami, niezależnie od tego, jak bardzo się staramy.

"Nikt bowiem siebie samego nie jest w stanie wykupić, ani nie uiści Bogu ceny swego wykupu, wyzwolenie jego duszy zbyt jest kosztowne." (Ps 31,7)

Ty i ja potrzebujemy pomocy. Potrzebujemy kogoś, kto pokonałby za nas tę przepaść, by strumienie miłości Ojca na nowo mogły nas dosięgnąć.


3. Prawda, która wyzwala!

"Teraz jednak dla tych, którzy są w Jezusie Chrystusie, nie ma już potępienia." (Ga 5,1)

"I nie ma w żadnym innym zbawienia gdyż nie dano ludziom pod niebem innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni." (Dz 4,12)

Jezus Chrystus już Cię zbawił! Zrobił dla Ciebie wszystko i nie musisz zapracowywać sobie na zbawienie. Jezus Chrystus zdobył dla Ciebie na krzyżu życie wieczne, które możesz przyjąć już dzisiaj! To On pokonał przepaść, która oddzielała Cię od miłości Ojca.

"W Nim mamy śmiały przystęp do Ojca z ufnością dzięki wierze w Niego."
(Ef 3,12)

"Nic nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie Panu naszym." (Rz 8,39)

On pragnie, abyś doświadczywszy miłości Boga, już dziś cieszył się życiem, i to życiem w obfitości:

"Ja przyszedłem po to aby owce miały życie i miały je w obfitości" (J 10,10)


4. Co zrobić by Prawda stała się Twoim udziałem?

"Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia." (Rz 10,9-10)

WIARA "...I w sercu swoim uwierzysz..."

Wiara to nie są uczucia. Wiara jest decyzją. Dzisiaj, jeżeli chcesz, możesz podjąć tę decyzję i powiedzieć Jezusowi "Tak".

"Tak, Jezu, wierzę, że Ty mnie zbawiłeś. Wierzę, że Ty umarłeś za mnie, abym ja mógł żyć życiem, które dla mnie przygotowałeś. Przychodzę do Ciebie wiedząc, że jestem grzeszny. Potrzebuję Twojej przebaczającej i uzdrawiającej miłości. Proszę Cię, Panie, abyś wszedł do mojego życia jako mój Zbawiciel. Amen."

NAWRÓCENIE "Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem..."

"Jezus jest Panem" to nie jest magiczna formuła, która, gdy ją tylko wypowiesz, zmieni Twoje życie. To kolejna decyzja, której podjęcie Bóg Tobie dzisiaj proponuje ? przyjęcie Jezusa Chrystusa nie tylko jako Twojego Zbawiciela, ale także jako Twojego Pana. Co to oznacza? To oznacza całkowitą przemianę w Twoim życiu. Przemianę, która być może będzie dokonywała się wolno i łagodnie, a być może bardziej dynamicznie, gdyż:

"Jeżeli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To co dawne minęło, a oto wszystko stało się nowe." (2 Kor 5,17)

Podejmując decyzję "Jezus jest moim Panem", pozwalasz Jezusowi, aby On Ciebie odtąd prowadził, aby odtąd On kierował Twoim życiem. Dotąd to Ty podejmowałeś decyzje, sam troszczyłeś się o wszystko. Dzisiaj On pragnie, abyś pozwolił Mu zatroszczyć się o Ciebie. On - Bóg, który Cię bardzo kocha i pragnie tylko Twojego dobra, ma doskonały plan dla Twojego życia. On jest dobrym pasterzem i wie dobrze, czego Ci potrzeba:

"Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają. Moje owce słuchają mego głosu. Idą one za mną i ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki." (J 10,14.27-29)

Być może podjęcie takiej decyzji wydaje Ci się szaleństwem, niczym skok w próżnię, Bóg jednak czeka na ten jeden krok z Twojej strony, aby dokonać całej reszty. Jeżeli chcesz uczynić dzisiaj Jezusa Panem Twojego życia, wyznaj teraz:

"Jezu Chryste, pragnę Tobie dzisiaj oddać swoje życie. Pokieruj nim tak, jak chcesz. Wierzę, że Ty wiesz najlepiej co jest dla mnie dobre i że Ty sam poprowadzisz mnie prostą ścieżką do wiecznego szczęścia w niebie. Amen."


5. Jak to się stanie?

Tym wszystkim, którzy przyjęli Jezusa jako swojego Zbawiciela i Pana, Ojciec obiecał jeszcze jeden dar. Tym darem jest osoba Ducha Świętego. "A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko co ja wam powiedziałem." (J 14,27-29)

To właśnie Duch Święty będzie przemieniał Twoje życie. On Cię nauczy, co to znaczy bardzo konkretnie, w Twojej codzienności, że Jezus jest Twoim Panem. On sam będzie Ci w różny sposób pokazywał czego pragnie dla Ciebie Jezus. On, Duch Święty, jeżeli Mu na to pozwolisz, będzie przemieniał przede wszystkim Ciebie. Da Tobie nowe serce, serce czułe, kochające, wypełnione pokojem Serce, które nie jest już zniewolone grzechem. Serce wolne!

"Dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne i dam wam serce z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według moich nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali." (Ez 36,26-27)

Kiedy otrzymasz od Ducha Świętego ,,serce z ciała?, bycie posłusznym Bogu nie będzie już nigdy dla Ciebie przykrym obowiązkiem, ale stanie się wielką Twoją radością. i będziesz mógł także przynieść radość Twojemu Ojcu w niebie, pozwalając, by Duch Święty wydawał w Tobie swoje owoce. "Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie." (Gal 5,22-23).

Już teraz, jeżeli chcesz, możesz prosić o dar Ducha Świętego:

"Panie Jezu, napełnij mnie Duchem Świętym. Niech Duch Święty przemieni moje serce. Niech On sam przekona mnie o Twojej miłości do mnie i sprawi abym mógł ją przyjąć i na nią odpowiedzieć. Amen."


6. Jeszcze jeden dar Ojca dla Ciebie.

Kroczenie do domu Ojca drogą Jezusa, w mocy Ducha Świętego, to wspaniała przygoda. Jednakże, jak każda przygoda, nie jest ona łatwa, szczególnie kiedy kroczy się samemu. Bóg nie chce, byśmy byli samotni na Jego ścieżkach, On pragnie, abyśmy mogli dzielić się i nawzajem obdarowywać radością, abyśmy mogli doświadczać wspaniałych więzi braterskich jako dzieci jednego Ojca. Bóg chce, abyśmy byli dla siebie nawzajem pomocą i oparciem. Dlatego daje nam Kościół - wspólnotę. My, chrześcijanie, czyli ci, którzy poszli za Jezusem i "narodzili się na nowo"- z Ducha (por. J 3,3-6), jesteśmy powołani do życia w żywym Kościele. Powołani do życia we wspólnotach podobnych do tych, w jakich żyli pierwsi chrześcijanie.

"Trwali oni w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im codziennie tych, którzy dostępowali zbawienia." (Dz 2,42,46-47)

Pan bez wątpienia przygotował dla Ciebie wspaniale miejsce w swoim Kościele. Już dzisiaj możesz prosić Go, aby je Tobie wskazał.



Redakcja: Bogusia, Błażej i inni, W tym numerze udzielały się szczególnie pod wpływem Ducha Bożego dziewczyny z anglistyki: Ola, Asia, Magda x2 , Kasia...
Adres Wspólnoty Fraternia: Parafia św. Antoniego, oo. Franciszkanie, Ujejskiego 40, Gdynia. Tel 6220238.
Pasterzem wspólnoty jest ojciec Przemysław Strażyński
Nieupoważnione kopiowanie w całości lub części zalecane.

Poprzedni numer