Numer trzeci 21.XII.96 Pismo Wspólnoty Akademickiej "Fraternia"


MORZE

"To prawda, że są odpływy i przypływy, ale morze ciągle pozostaje takie samo."
(Vincent van Gogh)

Człowiek. Krucha i słaba istota. Tak łatwo go zranić. Tak często małe, błahe sprawy wpływają negatywnie na jego samopoczucie. Rozgoryczenie, poczucie odrzucenia, wewnętrzne zranienie, utrata duchowej równowagi - któż z nas nie doswiadczył tych stanów w swoim życiu? Można byłoby się jedynie licytować. Kto więcej razy, kto mniej.

Nie jestem inny. To wszystko dotyczy mnie w większym lub mniejszym stopniu. Czasem w chwilach szczerości zadaję sobie to pytanie: czy jako chrześcijaninowi wolno poddawać mi się nastrojom smutku i depresji? Czy ta prawda, że Bóg kocha mnie bezwarunkowo i niezmiennie, nie powinna mi w zupełności wystarczyć? Dlaczego lękam się, czuję się samotny, opuszczony? Przecież On jest tak blisko, tuż, tuż.

Jak mało jeszcze ufam w Twoją miłość, Jezu! Gdzieś bardzo głęboko tkwi ciągle we mnie obawa, że odejdziesz, zostawisz w ciemnej dolinie mego życia. Jak trudno uwierzyć do końca, że Ty jesteś wierny, zawsze i niezmiennie.

Panie, spraw, aby prawda o Twojej miłości, która nigdy nie ustaje, ożywiała i umacniała mnie nieustannie. Aby przeniknęła z mego umysłu do mego serca. Niech w słowach "...morze ciągle pozostaje takie samo" zawsze odnajduję pokrzepienie i nadzieję.

Rafał


Tym rysunkiem nasza kochana Iza życzy wszystkim Czytelnikom "Okna" wesołych Świąt.


Niezbadane ścieżki

PRZEDZIWNA OPTYKA SERCA

Każdego dnia stajemy w obliczu nowych zdarzeń, spotykamy się z ludźmi i wyrzucamy z siebie cały potok słów. W wielu rozmowach ujawnia się powszechny schemat - "how are you - I'm fine". Nawet w gronie bliskich znajomych uciekamy się do tak banalnych stwierdzeń, choć często doświadczamy w sercu czegoś całkowicie odmiennego. Nawiązanie autentycznego kontaktu? Zupełnie jakbyśmy ślizgali się po powierzchni.

Dopiero od niedawna zdaję sobie sprawę, jak ważne jest każde spotkanie i każda rozmowa. Naprawdę nie ma spotkań obojętnych. I dlatego trzeba umieć się pochylić nad drugim człowiekiem, wysłuchać jego opowieści, spróbować "porozglądać się" w nim, by odnaleźć dobro w jego wnętrzu. To, co najważniejsze, niewidoczne dla oczu. Dobro nigdy nie jest krzykliwe. Dlatego trzeba umieć patrzeć sercem.

Ktoś nie będący chrześcijaninem powiedział: "U Jezusa wspaniałe było to, że potrafił znaleźć wspólny język nawet z grzesznikami; rozumiał, że nie był ani trochę lepszy niż oni." Brzmi trochę jak bluźnierstwo, spójrzmy jednak do Ewangelii. Syn Boży będąc na ziemi, nie potępiał grzeszników. Wskazywał jedynie na błędne postępowanie i dawał im szansę. Chrystus przebacza i dziś, jeśli Go o to prosimy. My - grzesznicy. Wszyscy bez wyjątku. Nie ulegajmy pokusie bycia "lepszymi". Idźmy za Jego przykładem.

Jedna ze spowiedzi. "Kiedy kończy się dzień, nie myśl jedynie o planach, których nie zrealizowałeś. Zastanów się raczej: Ile dobra zostawiłem w drugim człowieku?" Jak? "Uśmiechem, dobrym słowem, milczeniem, jakimkolwiek gestem pomocy." Często schodzę z tej drogi, lecz pragnę nią iść. Ile dobra zostawię dziś w drugim człowieku?

Góral Nadmorski


Nowiny i starocie

Każda szanująca się redakcja składa w tym czasie wzruszające życzenia. Cóż nam pozostaje... Niech okres świętowania stanie się dla nas czasem miłości i pojednania, tam gdzie może najtrudniej, w naszych rodzinach. Jak pisze Góral, "obyśmy zostawiali dobro w drugim człowieku".

Spotkania wspólnoty w soboty o godz. 18.00 w klasztorze Ojców Franciszkanów w Gdyni, na Wzgórzu Św. Maksymiliana. Rozpoczynają się wspólną Eucharystią.

Czas jedności 22.30 - czas modlitwy za wspólnotę.

Celina w piątek, 13 grudnia o godzinie 7.30 przeżyła operację, co z radością oznajmiła nam w niedzielę. Kamień dostała na pamiatkę. Może przyniesie...

Wypad okołonoworoczny 27 grudnia - 2 stycznia: Ostrzyce koło Wieżycy (patrz ostatnia strona tego wielostronicowego periodyku).


MINĄŁ ROK WE FRATERNI... - PRZEGLĄD PRASY

Za Rogiem w Oknie

STYCZEŃ - Jeszcze nie śniliśmy o naszej gazetce. Wróciliśmy ze zmarzniętego na kość Wrocławia dzięki intuicji i inteligencji Logistycznego (zob. Tomek Mioduszewski).

LUTY - Rekolekcje "śladami świadków wiary" w Krakowie. Po powrocie, 17-ego pierwszy numer "Za Rogiem" w nakładzie stu egzemplarzy donosił: "Początek... zawsze bywa najtrudniejszy". Iwona napisała, że Kraków skojarzył jej się z podstawą istnienia, dla Błażeja zaś był: "niezwykły, nietuzinkowy i niebanalny, niekiepski, nadzwyczajny i wspaniały, wyjątkowy, niecodzienny, niepowszedni, niepospolity, nieprzeciętny, niesłychany..." - wyjazd oczywiście, nie Kraków. Z nieoficjalną wizytą zawitał do nas (śp.) ksiądz Oficjał, którego Kasia z sympatią porównała do Cejrowskiego.

MARZEC - Celina przypomniała nam, żeby hucznych zabaw nie urządzać, więc nawet śnieg w Środę Popielcową rano się uspokoił czekając na posypanie go popiołem przez służby miejskie. Iwona faxem przesłała kilka swoich refleksji z dworca. Grzegorz zaś obchodził rocznicę Fraterni wypominając Robertowi temat pierwszego spotkania: "Seksualność w czasach AIDS". Po referendum u Iwony, w którym zwolennicy uczucia ponieśli druzgoczącą klęskę, pojechaliśmy na kulig. W międzyczasie o. Tomasz niecierpliwie oczekiwał wyjazdu do Asyżu. Karol zaś po raz pierwszy zadał sobie i nam pytanie "Co ja robię?" - konkludując, że jest "w 1/4 kulturystą, w 3/4 ciężarowcem, a w 4/4 chrześcijaninem". Powstała pierwsza grupa dzielenia ("parafia odjazdowa").

KWIECIEŃ - przeżyliśmy rekolekcje wielkopostne, które były dla niektórych "oczyszczeniem", "wytchnieniem", "prawdą o sobie". Grzegorz szyfrował z Krakowa od znajomych ("642/3502"). Karol oświadczył. że interesują Go wyrzeczenia, a nie prochy. Wyjechaliśmy do Asyżu.

MAJ - Wróciliśmy. Choć może Sylwia pozostała na świętej górze Alwerno. Błażej jak Matołek szukał Pacanowa, Grzegorz w tym czasie zadawał pytanie: "Czy indyferencja zasługuje na pochwałę?" Niestety Karol, jako bokser, nie wybił mu tego z głowy. Nasi maturzyści zaczęli trochę panikować, więc o. Paweł poświęcił im długopisy, mamiąc perspektywą przyjęcia do zakonu nawet bez egzaminu dojrzałości, co debiutując w "ZR" dojrzała Iza.

CZERWIEC - Niektórzy utopiści przerzucali mosty, inni realiści odpoczywali po maturze. Kwas modlił się grając. Karol wyjaśniał słownictwo. Grzegorz natomiast wyznał, że jest pół-Góralem i pół-Kaszubem.

Na tym zapiski "ZR" sie urywają. O ile nas pamięć nie myli w lecie byliśmy na rekolekcjach w Szklarskiej Porębie. Niektórzy byli również na pielgrzymce, w Zakopanem i w Gowidlinie.

PAŹDZIERNIK - Odcinamy pępowinę. Z okazji modlitwy kanonami z Taizé pojawia się pierwszy numer "O", czego oczywiście nie zauważa Grzegorz entuzjazmując się koszulą od Jego Ekscelencji. Rafał obchodzi pewną skromną rocznicę. Asia pyta, w jakich butach.

LISTOPAD - Dominuje tematyka złotnicza ("Złoto czy siano", "Jak zaśniedziałe złoto"). R.Z.C., przyjmując postawę małego duchem defetysty przycupuje (? przycupa ?) w kącie z ciepłą herbatką, aby dostrzec Przechadzającego się między ludźmi. Rafał z Robertem ratują sytuację stając na głowie, co Grzesiek z góralską prostotą radzi zapisać w pamiętniku, razem ze wzmianką o chrzcie. Wyjeżdżamy do Luzina. Atmosfera przedszkolna wychodzi nam na zdrowie.

GRUDZIEŃ - Choć człowiek to nie ogórek, to i tak trudno mu przejść przez ucho igielne. A przecież, aby być szczęśliwym wystarczy mu tylko kochać (Hoga). O. Jan opowiada o jarzmie i brzemieniu. Żyjemy dalej.


POWRÓT DO EDENU - PRAWIE NIC O WYPADZIE SYLWESTROWYM

Eden jest w Ostrzycach koło Wieżycy - 15 km za Kartuzami. Nasz zajazd ma dość burzliwą historię i daleko mu do biblijnego raju. Gorąca krew kaszubskich chłopców chyba nie wyszła ajentowi na zdrowie, więc musiał sześć miesięcy temu zawiesić działalność To jeszcze nie wszystko. Eden czeka w przyszłym roku kapitalny remont. Wtedy chyba nas nie będzie na niego stać.

Wyjeżdżamy 27 grudnia - możliwe, że pojedziemy autokarem. Czeka nas wielkie sprzątanie i grzanie - obiecujemy, że na drugi dzień będzie naprawdę ciepło. (Nie na darmo kupiliśmy tonę węgla i szwędaliśmy się po budkach z piwem próbując wynająć CO - palacza). Wracamy 2 stycznia. Po drugiej stronie drogi jest plaża - weźcie stroje kąpielowe!!! Kościół wraz z księdzem kanonikiem jest 5 minut drogi od Edenu. Naprzeciwko informacja turystyczna.

Tak wyglądają realia - chyba możemy dużo tam zmienić. Oczywiście, jeżeli wystarczy nam szaleństwa i zapału (opału też).

Koszt: może około 3 zl za dobę od osoby wystarczy.

Rysunek przedstawia Eden tak, jak go sobie wyobraża Iza.


Pięta redakcyjna: Robert i Błażej, Gdynia, Ujejskiego 40, tel 220238.
Nieupoważnione kopiowanie w całości lub części zalecane.

Poprzedni numerNastępny numer