Numer siódmy 20.IX.1997 Pismo Wspolnoty Akademickiej "Fraternia"


PIERWSZE SPOTKANIE
Wetlina '97

Pojechałem nie przypuszczając, że będzie tak cudownie. Wspólnotowy wyjazd okazał mi inne oblicze życia, życia w przyjaźni i wielkiej jedności z Bogiem. Ciepła atmosfera towarzysząca dwutygodniowym rekolekcjom wywarła na mnie ogromne wrażenie. Odczułem w sobie coś innego, przełom, początek nowej więzi z Bogiem. Nigdy wcześniej nie zdawałem sobie sprawy z tego, że można uwielbiać Boga tak pięknie.

Lukepress? czyli Łukasz


WYDEPTUJĄC ŚCIEŻKI

Z chodzeniem po górach jest tak, jak z naszym życiem? I naszym chodzeniem po Bożych ścieżkach.
Na przykład: musisz być uważny. Patrzeć, w którą stronę prowadzą znaki. Szczególnie wytężona uwaga potrzebna jest w lesie, w dolinach, kiedy droga znika za kolejnym zakrętem. Musisz się rozglądać, aby nie przeoczyć znaków i nie zejść ze szlaku. Na szczytach, kiedy drogę widać daleko przed nami, można sobie pozwolić na podziwianie widoków. Nie za dużo jednak, aby się nie potknąć o kamień. Szlak to wola Boża, a znaki na drzewach to Jego znaki, Jego Słowo, prawda?
Inna sprawa: łatwiej iść w grupie niż samemu. Być może nie jest to prawda ogólna i są tacy, którzy do wyznaczonego celu sami doszliby szybciej, ale większość potrzebuje od czasu do czasu zachęty, pocieszenia, pomocy. Niektórzy bez wsparcia innych nie doszliby nigdy. Czyli wspólnota.
Wreszcie coś, co mnie najbardziej zastanowiło: pomylone drogi. Nie dość, że ktoś się pomyli i nią pójdzie, to jeszcze musi wrócić tą samą drogą do miejsca, w którym zgubił szlak. Z tego wynika to, że błędne ścieżki wydeptywane są dwa razy bardziej. Czy jest tak w życiu?
Takie są moje przemyślenia i pytania z wakacji.

Błażej


EUCHARYSTIA - ŁAMAĆ CHLEB Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM (Ostróda ?97)

Promienie słońca nieśmiało przebijały się przez grubą warstwę chmur delikatnie muskając tafle mazurskich jezior. Lekki wiaterek poruszał gałązki drzew. Robiło się coraz cieplej. Nadeszło południe i wszyscy zaczynali się zjeżdżać. Wszyscy, tzn. uczestnicy tegorocznych Ogólnopolskich Rekolekcji Młodzieży Franciszkańskiej. Ludzie, którym bliskie są ideały św. Franciszka, którzy tak jak On pragnęli zatrzymać się nad Eucharystią - Wielką Tajemnicą Miłości. Temat rekolekcji brzmiał: ?Eucharystia - łamać chleb z drugim człowiekiem?.
Ostródzka szkoła podstawowa, mimo trwających wakacji, napełniła się radosnym gwarem. Pięćdziesiątka młodych ludzi rozpoczęła ten tygodniowy zjazd uroczystą Mszą św. Głównym organizatorem rekolekcji był o. Jan (pracował jako neoprezbiter w naszej parafii).
Każdego dnia mogliśmy wysłuchać konferencji. Najpierw była nauka o grzechu - wygłosił ją o. Tadeusz (z Gdyni). Następnego dnia o. Sylwester (Krajowy Duszpasterz Młodzieży Franciszkańskiej) mówił o tajemnicy odkupienia. O. Jan próbował pokazać nam czym jest przebaczenie i jak uczyć się wybaczać w pełni drugiemu człowiekowi, choć wiadomo, że łatwiej jest powiedzieć czym przebaczenie na pewno nie jest (np. zapomnieniem). W kolejnym dniu przyjechał o. Józef , od lat związany z MF. Temat jego konferencji brzmiał: ?Chrystus naszym pokarmem ?Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię? (Mt 11, 28)? . Krok po kroku zbliżaliśmy się do Eucharystii. Jak przystało na rekolekcje w duchu franciszkańskim, mówiliśmy o roli Eucharystii w życiu św. Franciszka i naszym. Tak więc oczywistym było, że najważniejszym wydarzeniem każdego dnia była wspólna Msza św. - wspólna uczta miłości, czas spotkania z Bogiem Żywym i Prawdziwym, czas urzeczywistnienia tego, co rozważaliśmy w trakcie spotkań. Eucharystia przeżyta bardziej świadomie.
Wśród uczestników byli oczywiście bracia franciszkanie i siostry. Ponieważ odkrycie powołania, drogi życiowej indywidualnej dla każdego, jest bardzo ważne, więc jednym z elementów rekolekcji były ?wieczory powołaniowe?. Siostry przedstawiały swoje zgromadzenia (było ich pięć) - ich historie, życie codzienne, a także warunki przyjęcia. Bracia, jako że byli z wszystkich trzech gałęzi franciszkańskich, próbowali nam pokazać że nie jest ważne, czy są Kapucynami, Braćmi Mniejszymi, czy Konwentualnymi. Najważniejsze jest to, że wszyscy starają się iść ku Chrystusowi naśladując św. Biedaczynę z Asyżu.
Jeden z wieczorów spędziliśmy z Teatrem św. Franciszka. Bracia z Katowic Panewnik przedstawili ?Transitus? - misterium z ostatniego etapu życia naszego świętego. Sztuka, na którą zostali zaproszeni mieszkańcy Ostródy (młodzi, bez względu na wiek), została przyjęta z wielkim aplauzem.
Mimo bardzo zmiennej pogody (lipiec - czas powodzi, a ulewne deszcze dotarły też na Mazury) odbyliśmy pielgrzymkę, częściowo pieszą, do Sanktuarium Maryjnego w Gietrzwałdzie, gdzie miały miejsce jedyne w Polsce uznane przez Kościół objawienia Matki Bożej.
Rekolekcje ostródzkie to także czas zabawy, rozrywki. Mieliśmy do dyspozycji nową salę gimnastyczną - oczywiście trzeba było to wykorzystać. Najpierw rozegrany był wielki mecz koszykówki: siostry zakonne kontra ?reszta świata?. Siostry były niepokonane; nikt nie dał im rady! Później była piłka nożna (w tej dyscyplinie siostry pozostały w roli kibiców). Koszykówka też miała niemałe powodzenie.
Ostatniego wieczoru czekała nas kolejna atrakcja - ognisko na Wzgórzu św. Franciszka. Stało się ono faktycznie bardzo konkurencyjną imprezą dla odbywającego się w tym czasie w Ostródzie Festiwalu Muzyki Disco Polo. Do późna w nocy siedzieliśmy w blasku ognia, a skaczące iskierki wskazywały, że nie mamy się zatrzymywać na tym, co na ziemi, że mamy wznosić swe oczy KU GÓRZE.
Za ten wspaniały czas rekolekcji, za wielkie serce, za trud przygotowań, za wspaniałą braterską i radosną atmosferę, która towarzyszyła nam od pierwszego dnia dziękuję Ci, Ojcze Janie, dziękuję Wam wszystkim. Do zobaczenia za rok.

POKÓJ I DOBRO

Patrycja
Rysowała Iza


Nowiny i starocie

Skończyło się lato. Wróciliśmy z Wetliny, z Taizé, z Orlinek, z Ostródy i od cioci Gertrudy?

Powstała nasza strona w internecie. Wszelkiego rodzaju inicjatywy mile widziane! Pomysły świadectwa, opinie, zdjęcia, rysunki oraz wszelkiego rodzaju ?rękodzielnictwo? kierować do Tomka Mioduszewskiego.
Oto adres strony: http://www.pg.gda.pl/~miodek/fraternia/
Zapraszamy.

Spotkania wspólnoty w soboty o godz. 18.00 w klasztorze Ojców Franciszkanów w Gdyni, na Wzgórzu Świętego Maksymiliana. Rozpoczynają się wspólną Eucharystią.

Ewangelizujemy trójkę, czyli III LO.

Był u nas ojciec Leon. Człowiek o mocnym dowcipie.

Tworzą się diakonie? Np. turystyczna (stąd pierwsza wyprawa do Sitna)

Pan Władysław jest w szpitalu. Można go odwiedzać. Szczegóły u Rafała.

Czuwanie z kanonami najprawdopodobniej 17 października.

Robert Leżohupski odbywa swoje rekolekcje w Darłówku przygotowujące go do postulatu - to takie zakonne przedszkole.

4 października dzień świętego Franciszka (z Asyżu, rzecz jasna).

Zgodnie z zaleceniami ojca Pawła uczymy się savoir vivre?u. 


MOJE TAIZÉ...

Taizé może być międzynarodowym spotkaniem młodzieży (nowi znajomi, nowe adresy, okazja do rozwinięcia swoich umiejętności językowych), ale Taizé może być również międzynarodowym spotkaniem młodzieży połączonym z indywidualnym spotkaniem z Bogiem. To co wybierzesz zależy od Ciebie...
Bardzo chciałam spotkać Jezusa w Taizé. Wsłuchać się w niego, tym bardziej, że On mówi ?Dlaczego się lękasz? Ja, Jezus Chrystus jestem tutaj.?
Cisza, to taki stały element każdej modlitwy w Taizé (porannej, południowej, wieczornej). Nagle kilka tysięcy ludzi zgromadzonych w kościele milknie. Dziesięć minut niezmąconej głosem modlitwy.
?Świat zredukowany
jest zawsze
bardziej skupiony?
(Tadeusz Różewicz)
Taka cisza może stać się obcowaniem z Bogiem.
Oto jestem Panie. Oto jesteśmy, wszyscy, jak ziarenka piasku, a Ty przychodzisz do każdego z nas i ?Z piasku tworzysz plażę.?
Moje Taizé w tym roku było wielkim odkryciem niezwykłości CISZY.

Martóh
Rysowała Bogusia


PRZYWIDZ - POCZĄTEK DROGI

Zwykły biwak, małe przygotowanie przed rekolekcjami w Wetlinie. Pojechałam do Przywidza, bo moim tegorocznym marzeniem było ?lenistwo nad jeziorem?. Marzenie się spełniło, ale ?lenistwo?...przeobraziło się w wielkie przeżycie.
Przywidz stał się początkiem drogi - drogi we wspólnocie. Pomimo tego, że było nas tam tylko 5 osób poczułam wielką więź z ?Fraternią? (to uczucie osiągnęło swój szczyt w Wetlinie), poczułam, że jestem potrzebna chociażby przy czyszczeniu grzy-bów.
W Przywidzu podjęłam też decyzję dotyczącą Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Żal mi dzieci, których codziennym życiem jest pusta butelka i chwiejący się rodzice. Obserwując ?ludzi od Berci? - spędzanie przez nich wakacji, postanowiłam oddać za nich moją abstynencję.
Przywidz to droga, na której zdarzają się upadki (np. z roweru), ale po nich zawsze jest OK. Przywidz to miłość, jedność i tęsknota za tym, co wspaniałe i piękne.

Bogu?miła i nie Ofelia
Rysowała Bogusia


Pieta redakcyjna: Bogusia, Iza i Blazej, Gdynia, Ujejskiego 40, tel 220238.
Nieupowaznione kopiowanie w calosci lub czesci zalecane.

Poprzedni numerNastępny numer