Na zdjęciu: Ci którzy zostali (a są to Asia i Rafał) oczekują z niecierpliwością na powracających z zagranicznych wojaży. Ich trud trzeba docenić tym bardziej, że była godzina 6 rano (słownie: szósta). Na dworcu w Gdyni - gdzie oczekiwano - wzbudzaliśmy niemałą sensację, ponieważ ludzi z doprawionymi skrzydłami i aureolami nie spotyka się na codzień. Wyglądało to na najazd aniołów.